Science

The Mars Exploration Program is a science-driven program that seeks to understand whether Mars was, is, or can be, a habitable world.

Mars Exploration: Science

Science Center; Education Place; Site Index; Copyright © Houghton Mifflin Company. All rights reserved. Privacy Policy; Terms and Conditions of Use

Houghton Mifflin Science

This section of our website supports our students with their Science Revision for their Sats and other tests. It contains interactive online science games as well as other ...

Science Revision - Games and Activities

University of Manchester. Professors Bill Sellers and Phillip Manning at the University of Manchester are using a Mac Pro cluster to bring a 7000-pound hadrosaur back to life. Read ...

Apple - Science

For more information about Science: Mary H. McClellan 360.725.6311 mary.mcclellan@k12.wa.us ...

Science - Essential Academic Learning Requirements

Top news and feature stories on science and technology from Russian Pravda.

Science - Pravda.Ru

News and features about NASA research, aimed at the general public. Includes sections on astronomy, space science, beyond rocketry, living in space, earth science, biological and ...

NASA - Science@NASA

You are now viewing the text only version. You can switch back to the default version at any time.

Faculty of Science

Definitions of science at Dictionary.com. ... Learn Chemistry in 24 Hrs HS, General, Organic & Biochemistry Breakthrough Rapid Learning System.

science - Definitions from Dictionary.com

Television show companion sites for various science series and specials, plus web-original sites. USA.

.: News

  • PowrĂłt po raz 3.?, czyli o widocznym braku Queiroza…

    Carlos Queiroz
    Ubiegłego lata Carlos Queiroz opuścił Old Trafford. Manchester United zaczął grać słabiej i wielu osĂłb dopatrywało się w postawie United braku portugalskiego szkoleniowca. I moĹźe jest w tym trochę racji. Bo Czerwone Diabły mogą mieć teraz powaĹźne kłopoty…

    Carlos Manuel Queirós (ur. 1 marca 1953 roku w Nampuli w Mozambiku), portugalski piłkarz i trener piłkarski.



    Był bramkarzem miejscowego klubu. W 1976 roku z powodu kontuzji musiał zakończyć piłkarską karierę. Pracę szkoleniową rozpoczął w Portugalii, z reprezentacją młodzieżową, z którą dwukrotnie - w 1989 i 1991 roku - zdobył tytuł mistrza świata. W latach 1990-1993 był selekcjonerem reprezentacji A. Później pracował na całym świecie, a w 2002 roku awansował do Mundialu z zespołem RPA. Został asystentem trenera Manchesteru United w czerwcu 2002 roku. Rok później, kilkanaście dni po zdobyciu 15. tytułu mistrza Premiership, portugalski trener został menedżerem Realu Madryt. Nie był to najlepszy okres w karierze tego szkoleniowca. Real zajął 4. miejsce w lidze i nie wygrał nic. Latem 2004 roku Portugalczyk zakończył swoją przygodę ze Santiago Bernabéu i powrócił do Manchesteru United na stanowisko asystenta sir Alexa Fergusona. Cztery lata później, po zdobyciu dwóch tytułów Mistrza Anglii i Ligi Mistrzów, objął stanowisko trenera reprezentacji Portugalii.

    Przez długi okres czasu Portugalczyk był niedoceniany. Jego taktyki były krytykowane. Ale możemy powiedzieć, że w dużej mierze właśnie dzięki niemu United sięgnęło po tytuł Mistrza Europy w poprzednim sezonie. Queiroz jest świetnym taktykiem i to on odpowiadał za naszą formację. Widoczne to było w meczach Ligi Mistrzów (szczególnie wyjazdowych), gdzie United grało systemem 4-5-1. Podczas niektórych spotkań na wyjeździe Manchester umiejętnie się bronił, a akcje były tworzone inteligentnie. Czerwone Diabły szanowały piłkę, a obrona spisywała się bez większych zarzutów. O ile w Premiership Ferguson sobie poradzi, tak na arenie międzynarodowej może być ciężko.

    W letnim okienku transferowym zdecydowanie najwięcej mówiło się o rzekomym odejściu Cristiano Ronaldo do Realu. Jak wcześniej pisałem utrata Queiroza mogła okazać się gorsza w skutkach niż sprzedaż Ronaldo. Jednak czy naprawdę będzie teraz tak źle?

    Manchester United rozegrał do tej pory wszystkie wyjazdowe mecze z zespołami z “Wielkiej CzwĂłrki”. Bilans? 3 bramki strzelone, 5 straconych. I tylko jeden punkt. Jak to ma się do Queiroza? Manchester dawniej na wyjazdach (jak i w LM) grał piłkę wywaĹźoną, obronną. Teraz Diabły straciły 8 punktĂłw przez brak tej zachowawczości w grze. Widać brak Portugalczyka.

    Kibice narzekali na 4-5-1, które podczas ataku przechodziło w 4-3-3. Queiroz eksperymentował i eksperymentował, aż w końcu osiągnął wraz z United Ligę Mistrzów i wygraną w Premiership. Czerwone Diabły nie prezentowały swojej diabelskości. Gra przeciwko AS Romie i Barcelonie odpowiednio w ćwierć- i półfinale Ligi Mistrzów w tamtym sezonie była czymś, czego nigdy nie widzieliśmy w United. Gra w tych spotkaniach nie była efektowna, ale na pewno efektywna. I choć nasi rywale byli może bliżej zdobycia bramki (patrząc na posiadanie piłki i oddane strzały) to Manchester awansował raz i drugi. Awansował do finału Ligi Mistrzów i ten finał wygrał. Gra w defensywie przy kontuzjach oraz zmęczeniu, solidna obrona, opanowanie i spokój w szeregach United, gra z jednym napastnikiem. Również Queiroz odniósł swój osobisty sukces. Nie ma wątpliwości, że sir Alex Ferguson dał mu wolną rękę jeśli chodzi o taktyki. Moim zdaniem, nigdy wcześniej żaden asystent nie miał takiego wpływu na zespół.

    Jednak szansa prowadzenia reprezentacji narodowej mogła nigdy więcej się nie powtórzyć. Wcale się nie dziwię, że Queiroz przyjął tą ofertę.

    Carlos QueirozSzansa objęcia Portugalii była nie do odrzucenia. Opuściłem mĂłj kraj w 1993 roku z decyzją powrotu za 6 miesięcy. Minęło 15 lat i nadal byłem za granicą. Mogę być wreszcie z moją rodziną i przyjaciółmi. To dla mnie wielkie wyzwanie. Jednak było wiele powodĂłw, dla ktĂłrych chciałem zostać w United. Spędziłem tam cudowne lata mojej kariery. To nie była łatwa decyzja. Nie powiedziałem “Ĺźegnajcie”, kiedy opuszczałem United. Manchester to wyjątkowe miejsce i zawsze będę miał dług wdzięczności wobec klubu.
    Carlos Queiroz

    “Nie powiedziałem <<Ĺźegnajcie>> [...] zawsze będę miał dług wdzięczności wobec klubu”. Queiroz opuszczał United wiedząc, Ĺźe być moĹźe będzie mĂłgł tu wrĂłcić. Więc czy wrĂłci? Czy po zakończeniu pracy trenera przez Fergusona Portugalczyk przejmie stery na Old Trafford? I spłaci dług wdzięczności wobec wobec fanĂłw zdobywając kolejne trofea? Nie do końca jestem “za”. Queiroz nie radzi sobie dobrze jako pierwszy trener. Popatrzmy na jego dotychczasowe wyniki jako selekcjonera reprezentacji Portugalii… Wygrana z Maltą 4:0, przegrana z Danią 3:2, a takĹźe bezbramkowe remisy ze Szwecją i Albanią. Bilans? 4 mecze, 5 punktĂłw i… 5 miejsce w grupie, przed Maltą. Bardzo słabo. W Realu tak samo nie szło mu dobrze. Media w Hiszpanii twierdziły, Ĺźe dawał za mało swobody swoim zawodnikom i dobierał złe taktyki. Skończyło się tym, Ĺźe Real przegrał 5 ostatnich spotkań, zajął 4. miejsce w lidze i zawiĂłdł swoich sympatykĂłw w Lidze MistrzĂłw i w pucharze krajowym.

    Jeśli nie jako pierwszy trener… To czy Queiroz jako asystent jest złym pomysłem? WyobraĹşmy sobie tylko parę Mourinho-Queiroz jako trenerzy na Old Trafford. Połączenie niesamowitej charyzmy, inteligencji i zdolności taktycznych - coś wspaniałego. Faktem jest, Ĺźe to tylko czysto teoretyczne przypuszczenia. Ale to byłoby naprawdę niesamowite.

    Osobiście, chciałbym go z powrotem. Nie traktuję odejścia Queiroza jako wyraz braku szacunku do United. Taka okazja mogła się nigdy więcej nie powtórzyć. Trzeba przyznać, że zastąpienie Fergusona na Old Trafford może być jednym z największych problemów w historii futbolu. Utrata człowieka, który przez 22 lata obejmuje stanowisko trenera jednego z najbardziej utytułowanego klubu, nie może się odbyć bez echa. Na Old Trafford może zmienić się dużo rzeczy. I na początku na pewno nie będzie tak kolorowo. Znaczy się - diabelsko.

    Queiroz był w United, kiedy grał być moĹźe najlepszy zespół wszech czasĂłw. Zdobył trzykrotnie Premiership i Ligę MistrzĂłw. Na pewno ma dobry kontakt z zawodnikami i mĂłgłby okazać się z tej strony dobrym asystentem/następcą/asystentem następcy* Fergusona. To fakt, Ĺźe jego strata moĹźe okazać się jedną z największych dla tego klubu. Miejmy nadzieję, Ĺźe się taką nie okaĹźe albo szybko o niej zapomnimy… Na przykład gdy znĂłw powitamy Queiroza na Old Trafford!

    * niepotrzebne skreślić

    Carlos Queiroz, trener, trenerzy,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Czy na szczycie, czy dnie…

    Sir Alex Ferguson
    Jak wspominałem w swoim poprzednim felietonie, Teorii Diabelskiego Młyna, gra Manchesteru, przypomina taką właśnie maszynerię. Raz na górze, później jazda w dół, zatrzymanie się gdzieś pośrodku. Niestety, ostatnio, nasi ulubieńcy, sprawują się naprawdę fatalnie. Wciąż powtarzamy wyświechtane hasła, np. „Czekamy na Old Trafford”, „Zobaczymy na koniec sezonu, kto się będzie śmiał!”, „Najlepsze przed nami”. Ale moim zdaniem, teraz naprawdę mamy powody do niepokoju. I nie chodzi tu wcale o nasze dotychczasowe trzecie miejsce, w dodatku z jednym zaległym meczem. Nie, mnie chodzi o kilka czynników, które mogą sprawić, że MU nie powtórzy sukcesów z poprzedniego sezonu. A jakie to czynniki?

    1 - Defensywa.

    Przypomnijmy sobie poprzedni sezon i mecz Barcelona – MU w półfinale Ligi Mistrzów. Kto walczył za dwóch? Kto poświęcał się i ratował zespół w nieprawdopodobnych sytuacjach? Zgadliście – Rio Ferdinand. Jeszcze kilka miesięcy temu, Anglik miażdżył poszczególnych rywali swoją formą. Nie pograli sobie przy nim ani Adebayor, ani Torres, ani Vucinic, Drogba czy Eto’o. Rio tworzył zaporę nie do przejścia. Widać było, że chce grać, walczyć i zwyciężać. Któż nie pamięta jego radości, po obronionym przez Van der Sara karnym w finałowej batalii z Chelsea? Jak Ferdinand prezentuje się dziś? Słabo. Jak na swoje możliwości, wręcz fatalnie. Na tapetę weźmy chociażby mecze z Evertonem, Hull czy Arsenalem. W pierwszym, popełnił dwa kuriozalne błędy i tylko łut szczęścia, spowodował że nie przegraliśmy tego spotkania. Z Hull, Rio sprokurował karnego, bo nie mógł powstrzymać rezerwowego napastnika gości – Mendy’ego. W potyczce z Kanonierami, też się nie popisał. Kilka razy, dał się „objechać”… Bendtnerowi!

    Jaka jest przyczyna, tak żałosnej postawy Ferdinanda? Myślę, że przede wszystkim, czuje się on niedoceniony. Bo któż zdobył nagrodę dla najlepszego obrońcy poprzedniej edycji Champions League? John Terry. Nie ujmuję zasług kapitana Chelsea, ale… Nie spływa ze mnie złośliwość jednak chyba wszyscy pamiętamy, kto zawalił „decydującego” karnego, w finale? Natomiast o ile mnie pamięć nie zawodzi, Ferdinand w LM nie zagrał naprawdę źle ani razu. Jego występy przeciwko Romie i Barcelonie na wyjazdach, były niesamowite. Powstrzymywał rywali, na wszelkie możliwe i bezpieczne sposoby. A tymczasem, to nie on zdobył nagrodę. Nie zdziwiłbym się, gdyby Rio poczuł się upokorzony. „Tyle zrobiłem, ratowałem nas przed stratą bramki w wielu sytuacjach, i co z tego mam?”. Takie właśnie pytanie, mógł zadać sobie Anglik. Podejrzewam, że brak odpowiedzi na nie, przyczynił się znacznie, do spadku jego formy.

    Strasznie mnie martwi postawa Alexa Fergusona, który nie potrafi wybrać odpowiedniego piłkarza, do gry na prawej obronie. W poprzednim sezonie, miał do dyspozycji Browna, Simpsona i ewentualnie Hargreavesa, zatem sprawa była prosta. Zwłaszcza, że Wes w końcu nauczył się grać na tej pozycji i rzadko przytrafiały mu się kiksy. Gdy już takowy się zdarzył – obok był dobry Anioł Stróż Ferdinand, który asekurował rodaka. Teraz, ku ogólnej rozpaczy fanów, na prawej flance obrony, najczęściej występuje kapitan, Gary Neville. Wszyscy zgadzamy się co do jednego – Gary, to legenda, wychowanek, osoba, która bez reszty poświęciła się klubowi. Jednak czy tylko z tych powodów, zasługuje na miejsce w podstawowej jedenastce? Odpowiedź brzmi: nie. W kilku meczach, w których w obecnych rozgrywkach grał Wes Brown, gra prawą stroną, wyglądała znacznie lepiej. Ronaldo mógł z nim wymienić szybką piłkę, konstruować akcje ofensywne, był praktycznie zwolniony z gry w obronie. Teraz, CR jest zmuszony do częstego cofania się, bo gdy tego nie robi, na prawicy jest luka, ponieważ rzadko się zdarza, by Gary nadążył za kontrą rywali. W każdym kolejnym spotkaniu, wychodzą braki w przygotowaniu kapitana do sezonu. Bo i czy ktoś, kto nie potrafi wyprzedzić jakiegokolwiek skrzydłowego, kto gra słabo w ofensywie i zdarza mu się nie trzymać swojej pozycji, zasługuje na grę w pierwszym składzie takiego klubu, jak Manchester United? Moim zdaniem nie. Niestety, Alex Ferguson, wystawia Neville’a głównie za zasługi i dobrą postawę na treningach, a to trochę za mało, by powstrzymywać rywali z całej Europy. I albo Szkot to zrozumie, albo nasza obrona, w niedługim czasie zacznie przypominać sito.

    2 – Nietrafione zmiany.

    To druga bolączka naszego zespołu. Mam wrażenie, że Alex trochę pogubił się w tym wszystkim. Wystawia graczy, którzy grać nie powinni, trzyma na ławce tych naprawdę potrzebnych i wpuszcza ich na kilkanaście minut. Przykłady? Czekanie ze zmianą wspomnianego Gary’ego Neville’a w szlagierze z Arsenalem. Zamiast zdjąć wyjątkowo słabiutkiego Anglika już po pierwszej połowie, Ferguson postanowił dać mu szansę i w drugiej. Efekt? Szybka strata drugiego gola. Szkot, posłał w bój Rafaela dopiero w sześćdziesiątej trzeciej minucie, gdy było praktycznie po meczu. A szkoda, bo gdyby zauważył beznadziejną postawę naszego kapitana wcześniej i nie bał się podjąć kontrowersyjnej zmiany, to wynik mógłby być zupełnie inny.

    Podobnie rzecz ma się z Dymitarem Berbatovem. Ja rozumiem, że SAF chce mu dawać często szansę, aby udowodnić, że nie wyrzucił trzydziestu milionów w błoto. Sam uwielbiam oglądać Bułgara, jego znakomite utrzymywanie się przy piłce, technikę, inteligencję. Ale istnym sabotażem, jest trzymanie go na placu gry, gdy sobie na nim nie radzi, a tak już w kilku meczach było, np. z Arsenalem, Evertonem czy Blackburn. Na ławce natomiast, zasiada Carlos Tevez. Argentyńczyk może i nie jest w wybornej dyspozycji, ale potrafi szarpać przez cały mecz, by choć raz zmusić do błędu rywala i zdobyć gola. Ferguson tego jednak nie widzi – uparcie trzyma Teveza na ławce, wpuszczając go na „ogony”. Alex, Berbie naprawdę nic się nie stanie, gdy kilka razy usiądzie na ławce!

    Ów problem, pojawia się również, gdy mówimy o środku pola. W batalii z Kanonierami (znowu oni!), w centrum operowali Michael Carrick i Anderson. O ile pierwszy, rozegrał fatalne zawody i nie posłał żadnej, naprawdę wspaniałej piłki, takiej do jakich nas przyzwyczaił, o tyle drugi, grał co najmniej dobrze. Fakt, strzały znowu mu nie wychodziły i zaliczył kilka strat, ale jego waleczność była godna pochwały. Co ciekawe, temu chłopakowi chyba nie da się odebrać piłki! Gdy się z nią zastawi, to i dziesięciu Fabregasów może go kopać po piszczelach, ale Brazylijczyk i tak jej nie odda. Niestety, zamiast zdjąć z boiska bezproduktywnego Carricka, Ferguson ściągnął z niego właśnie Brazylijczyka. W jego miejsce, na Emirates Stadium pojawił się Ryan Giggs. Nie wiem, po co Szkot wystawiał w tym meczu Walijczyka. Zdarzają się dobre mecze, w wykonaniu Giggsa, ale to już nie ten piłkarz co kiedyś. Niestety minęły już czasy, gdy Ryan mijał pięciu rywali i strzelał pod poprzeczkę. Ferguson chyba nadal tego nie rozumie…

    3 – Carlos Queiroz.

    A raczej jego brak. Portugalczyk, odpowiadał na Old Trafford nie tylko za transfery ale i często za taktykę, przygotowywaną na poszczególne spotkania. Dziś, już go nie ma i śmiem twierdzić że naszemu bossowi bardzo go brakuje. Carlos bowiem, znakomicie potrafił rozpracować rywala i następnie szepnąć do ucha Szkotowi, by z Liverpoolem Diabły zagrały zachowawczo i konsekwentnie, a z Chelsea otwarcie i bez kompleksów. Queiroz niezbyt dobrze radzi sobie jako główny szef drużyny ale jako asystent jest bezcenny. Osobiście myślę, że np. wystawienie Hargreavesa na prawym skrzydle w finale Ligi Mistrzów z The Blues, czy posyłanie w bój znakomitego Parka w potyczce z Boro w zeszłym sezonie, przy rezultacie 2:1 dla rywali, były właśnie pomysłami Queiroza. Co ciekawe, również Portugalczyk odpowiadał za transfer Manucho. Teraz, gdy były pomocnik Fergusona trenuje reprezentację Portugalii, o Angolczyku nikt nic nie wie. Zagrał tylko w dwóch meczach – w FA Cup z Boro i ze Stoke w Premier League. Być może Manucho był ulubieńcem Portugalczyka a Szkota – już nie?

    4 – Wayne Rooney.

    Trudno określić uczucia, jakie żywię do tego chłopaka. Raz wychwalam go pod niebiosa, za waleczność, piękne gole, hart ducha i zostawianie na boisku serca. Innym razem, przeklinam tę jego wybitnie nierówną skuteczność, wybuchy zniechęcenia i agresji. Nie będę „słodził”, i powiem wprost – wątpię, by Wayne uformował swoją dyspozycję strzelecką na stałe. Ile można czekać, na jego gole? Ile bluzgów, żalów i jęków musi być rzuconych pod jego adresem, aby zaczął grać jak na napastnika przystało? Gdy już zacznie ładować bramki, to strzela co mecz. Ale to są serie. Tylko i wyłącznie serie. Czy on naprawdę nie potrafi rozłożyć swoich trafień równomiernie – na całe rozgrywki? Chyba nie.
    To jest właśnie najbardziej denerwujące. Gdy ma te swoje strzeleckie passy, to „wchodzi” mu niemal wszystko. Wystarczy jeden mecz (w tym sezonie z Evertonem) by maszyna o nazwie WR10 stanęła w miejscu. I co dalej? Ile czasu będziemy czekać na kolejny przebłysk Wazzy? Ja już mam tego serdecznie dość. Myślę, że przydałaby się kolejna terapia wstrząsowa, jak w spotkaniu z Boltonem. Trzeba pokazać Rooneyowi, że nietykalny nie jest i też powinien pokutować za swoje grzechy…

    Epilog

    Sobotnia wygrana 5:0 ze Stoke City, zamydliła oczy wielu kibicom. Na szczęście nie mnie. Ja niestety dostrzegam wyraźne mankamenty w naszej grze i nie satysfakcjonuje mnie gromienie beniaminków. Wolałbym, byśmy z Arsenalem uzyskali co najmniej remis, a ze Stoke wygrali 1:0, niż prezentowali tak fatalną dyspozycję w starciach z potentatami. Wiem, że każdy zna już to na pamięć, ale przypomnę raz jeszcze: ile mamy punktów w starciach z pozostałymi zespołami Wielkiej Czwórki? Jeden. Jeden, maleńki punkcik, „skradziony” na Stamford Bridge. W poprzednim sezonie, na wyjazdach zgromadziliśmy ich cztery. Wówczas, wygraliśmy z Liverpoolem, a teraz? Frajersko odbieramy sobie trzy punkty, prowadząc jedną bramką. Z Arsenalem był remis, a jest porażka. I też nie powinno jej być, gdyby Ferguson sprawniej operował składem. Z Chelsea były baty, a zdobyliśmy wyłuskać remis. Czy to napawa dumą? Nie sądzę. Bo i w tym meczu, Diabły straciły trzy punkty, które były na wyciągnięcie ręki.

    Miejmy nadzieję, że forma podopiecznych Sir Alexa Fergusona znów eksploduje w najważniejszym momencie. Ale do tego, nie wystarczy świetna gra piłkarzy, ale rozsądne prowadzenie zespołu przez bossa. W tym roku, jak chyba każdy się zorientował, jest nieco trudniej, niż w latach ubiegłych. Zatem nie można już bezsensownie tracić punktów, ale grać konsekwentnie, tak jak w sezonie ubiegłym.

    Czy na szczycie czy dnie…

    Manchester United,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Najładniejsza bramka 13. kolejki Premier League

    Najładniejsza bramka 13. kolejki Premier League
    Za nami 13. kolejka Premier League, czas więc na zwyczajowy wpis poświęcony najładniejszej bramce minionego weekendu. Jako, że w dziesięciu spotkaniach padło sporo, bo 28 goli, mamy z czego wybierać. Poprzednio najwięcej głosów oddaliście na trafienie Haydena Mullinsa z meczu Middlesbrough – West Ham. Zobaczymy, kto zdobędzie Wasze uznanie tym razem.

    1 – Bosingwa (West Bromwich Albion – Chelsea)

    Prawy obrońca The Blues popisał się kapitalnym uderzeniem z ok. 25 metrów. W pojedynku jeden na jeden szybkim zwodem uwolnił się od kryjącego go obrońcy i strzelił lewą nogą, zakręcając piłkę w kierunku krótkiego słupka. Scott Carson miał futbolówkę na palcach, lecz nie był w stanie wypchnąć jej nad poprzeczkę.

    2 – Ronaldo (Manchester United – Stoke City)

    Skrzydłowy Czerwonych Diabłów zalicza kolejne w swojej karierze trafienie z rzutu wolnego. Strzelił nad murem, a nieco dziwna, opóźniona rotacja zmyliła bramkarza Stoke. Choć piłka leciała w środek bramki, uderzenie było na tyle mocne, że przełamało ręce Sorensena.

    3 – Welbeck (Manchester United – Stoke City)

    Druga bramka z meczu, w którym nasi ulubieńcy rozbili beniaminka. Danny Welbeck w spektakularny sposób zameldował się w Premier League. Potężnym strzałem z 25-26 metrów umieścił piłkę w samym okienku bramki gości. Poezja dla naszych oczu.

    4 – Taylor (Newcastle – Wigan)

    (0:10 - 0:20)

    Po szybkiej akcji Wigan Ryan Taylor już w 3. minucie meczu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kolejny w naszym zestawieniu strzał z dystansu, tym razem półwolej. Piłka przeleciała nad bezradnym Shayem Givenem lądując pod poprzeczką jego bramki.

    5 – Ireland (Hull City – Manchester City)

    Jedna z dwóch bramek zdobytych przez Stephena Irelanda w tym meczu. Pomocnik The Citizens przyjął piłkę płasko dośrodkowaną na 16. metr i uderzył obok aż dwóch będących przed nimi obrońców. Pokaz dobrej techniki (uderzenie „klepką” z kozłującej piłki) i doskonałej precyzji. Futbolówka wylądowała tuż przy słupku bramki Hull.

    Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.

    Premier League, Premiership, Video,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Polska Ekstraklasa – czemu jest tak Ĺşle?

    Ekstraklasa
    Piękne, słoneczne popołudnie. Kibice lokalnego klubu Zagłębie Sosnowiec tłumnie przybyli na stadion dopingować swoim pupilom. Również kibice ich dzisiejszych rywali – ŁKS ŁÓDŹ – w mniejszej grupce przyjechali ze swojego miasta starać się ze wszystkich sił pomóc drużynie z Łodzi w wywiezieniu kompletu punktów z Sosnowca. Jak się później okazało wcale nie musieli tego robić, ponieważ obie drużyny „dogadały” się wcześniej jaki dokładnie będzie wynik. Zamiast zaciętej gry, fani zarówno na stadionie jak i przed telewizorami dostrzegli, że bramki padają w bardzo dziwnych okolicznościach, a mecz nie jest ani w połowie tak ciekawy jak miał być…

    Powyższa sytuacja jest jedną z wielu, które zdarzają się po kilka razy na każdy sezon i to nie tylko w Ekstraklasie, bywa tak także w niskich i najniższych klasach rozgrywkowych w Polsce. Nie zawsze jest tak jak wyżej, że działacze jednej drużyny płacą drugiej, za „pewne zwycięstwo”. Nieraz przekupuje się także sędziów lub jednego zawodnika, aby w odpowiednim czasie sfaulował swojego przeciwnika w polu karnym, co gwarantuje rzut karny i niemal stuprocentową szansę na bramkę. Jakie są tego konsekwencje? Można wymieniać ich tysiące, np. wyobraźmy sobie taką sytuację: ostatnie spotkanie ligi w danym sezonie, druga drużyna w lidze gra z zespołem któremu nie zależy już na żadnych punktach, bo nie zmieni to jego pozycji w tabeli, a lider ma przewagę nad drugim miejscem rzędu dwóch punktów. Tak więc wicelider w razie wygranej zdobywa mistrzostwo kraju, a żeby sobie to zapewnić, kupują mecz od obojętnego klubu i tym samym zdobywa tytuł mistrza. Czy to jest jedynym powodem, dla którego polska liga nigdy nie będzie nawet w połowie tak mocna jak angielska, a Wisła Kraków, Legia Warszawa, czy Lech Poznań nie będzie Manchesterem United, Chelsea Londyn, czy chociażby przeciętnym Celticiem Glasgow? Na pewno nie, na to składa się jeden z trzech głównych czynników, które postaram się przybliżyć się przy pisaniu tego artykułu, porównując w razie potrzeby naszą rodzimą ligę z rozgrywkami najlepszymi na całym świecie - angielską Premiership.

    Pseudokibice

    Nieraz można się dziwić, dlaczego na polskie stadiony przychodzi tak mało osób, a trybuny przypominają zapomniany obiekt, na którym zasiadają jedynie odważni kibice i chuligani. Przyczyną tego są nieobliczalni psychopaci, których w 80% w ogóle nie interesuje mecz, tylko burdy na stadionie, zadymy i walki z policją, a za przynależność do grupy innych kibiców są gotowi pobić, czy nawet zabić…

    Nie ma się więc co dziwić, że u nas nie ma takiej niesamowitej atmosfery jak np. na Old Trafford. Nie wiem jak innym, ale mi jest bardzo ciężko wyobrazić sobie taką sytuację, którą opowiedział mi mój kolega mieszkający w Anglii, że na mecze przychodzą całe rodziny: dziadkowie, dzieci, rodzice, aby wspierać z całych sił i gardeł swoich pupili. Właśnie ta różnorodność wiekowa, płciowa zapewnia coś niepowtarzalnego na trybunach, a jak to się mówi: „kibice to 12. zawodnik”, który nieraz potrafi bardzo poprawić atrakcyjność danego spotkania, dzięki swojemu ambitnemu dopingowi.

    Ten problem jest wielką zmorą w naszej piłce. Bo jak można nazwać inaczej śpiewanie na boiskach rasistowskich pieśni na swoich rywali, krwawe walki pomiędzy kibicami w „imię swojego klubu”? Takie zachowania potwierdzają jak płytki intelekt mają, bo jaki normalny człowiek, który wie jakim okrucieństwem była masowa zagłada Żydów w Oświęcimiu, potrafiłby chwalić w pieśniach takie zachowania i skierować je przeciwko swoim przeciwnikom? Z pewnością jest to wielka plama na honorze naszej piłki. Niestety ten problem także dotyczy prawie wszystkich polskich lig…

    Do widzenia panie prezesie! Już dosyć się pan nakradł!

    Z pewnością większość zna takie przysłowie: „Ryba psuje się od głowy”. Tak też można przytoczyć to powiedzenie do dosyć kiepskiej sytuacji finansowej w naszych klubach. Niestety majątek polskiej piłki jest bezkarnie rozkradany przez nieudolnych działaczy, prezesów PZPNu i większych, jak i mniejszych klubów. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, dlaczego środki dostarczone z Unii Europejskiej na budowę autostrad, hoteli, czy nowych stadionów, które mają służyć nam za 4 lata na Mistrzostwach Europy znikają, bądź są zamrożone na kontach, a obiektów jak nie było tak nie ma, za to działaczom żyje się coraz to lepiej. Jestem pełen podziwu dla nielicznych, którzy już coś robią i zrobili, albo chociaż starają się to czynić.

    Nasuwa więc się pytanie, czy ma to wpływ na prestiż Ektraklasy? Moim zdaniem jest to największy czynnik, który rujnuje naszą piłkę nożną. Dlaczego? Przykładów można podawać bez liku, a oto jeden z nich: Łukasz Sosin, którego nie zadowalały wcale zarobki w Odrze Wodzisław postanowił przenieść się za granicę. Zgłosił się po niego malutki klub, z małego kraju – Cypru – chodzi tu oczywiście o Anarthosis Famagusta. Jest to klub niepozorny na pierwszy rzut oka, ale dzięki fantastycznemu zorganizowaniu odnosi wielkie sukcesy. Dostali się przecież w tym sezonie do fazy grupowej elitarnej Ligi Mistrzów (czego nie osiągnął żaden polski zespół od 1997 r.) i potrafili zdobyć kilka punktów, między innymi z europejskim gigantem – Interem Mediolan. Jak więc jest to możliwe, że drużyna z teoretycznie słabszej ligi niż Orange Ekstraklasa osiągnęła tak wiele w przeciągu kilku lat? Nie powinno zaskakiwać to, że Polska nie ma klasowych piłkarzy w szeregach narodowych zespołów, ponieważ co lepszy wyjeżdża za granicę. Ucieka tam, gdzie dostanie większą szansę na rozwój i zarobi tyle, ile mu się naprawdę należy.

    Co więc można zrobić?

    Myślę, że dopóki nasze drużyny nie będą bogatsze i nie będą zapewniały szans rozwoju młodych talentów, działacze i prezesi nie przestaną kraść, polscy chuligani nie przestaną hańbić tego pięknej dyscypliny, rząd nie zapewni dobrych szkół sportowych, to nie wypromujemy wielkich zawodników. Jeśli zaś znajdą się tacy, to nie uda się ich zatrzymać w Polsce. Zostaną jedynie ci, którymi się żaden klub europejski nie zainteresuje się oraz ci, którzy są słabsi.

    Wypadałoby coś zacząć robić, bo bez tego Europy nie zwojujemy…

    Polska, PZPN,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Danny Welbeck. Kim on do diabła jest?

    Danny Welbeck
    Organizatorzy konkursów typu „wybierz najładniejszą bramkę kolejki” mają spory ból głowy. Wszystkie 5 goli strzelonych przez Manchester United drużynie Stoke otarło się o perfekcję. O ile kunszt strzelecki Cristiano Ronaldo albo Dimitara Berbatova nikogo już nie dziwi, to ktoś mógłby spytać o zdobywcę czwartego gola, Dannyego Welbecka. Kim on do diabła jest?

    Czarnoskóry napastnik (występujący też czasem na prawym skrzydle) jest prawdziwym diabłem. Czerwonym oczywiście. Urodził się w Manchesterze i od dziecka marzył o występach na Old Trafford. Jego marzenia, choć z pozoru dziecięce, a co za tym idzie naiwne, spełniły się szybciej niż sam Danny mógł przypuszczać.

    Welbeck dopiero za kilka dni skończy 18 lat. Młody wiek nigdy nie był dla niego przeszkodą w osiąganiu życiowych celów. Najpierw świetnie radził sobie w Akademii Manchesteru United. Znakomite występy zostały oczywiście docenione przez sztab szkoleniowy klubu, który zdecydował się przesunąć Dannyego szczebel wyżej – do drużyny rezerw. Młodziutki napastnik odpłacił się w ubiegłym sezonie za zaufanie strzelając trzy bramki rywalowi zza miedzy, czyli Manchesterowi City.

    - To dobry piłkarz, który jeszcze potrzebuje trochę czasu. Cieszę się, że to chłopak urodzony w Manchesterze – mówił wtedy sir Alex Ferguson. Choć Welbeck potrzebował czasu, to nie przeszkodziło to szkockiemu menadżerowi włączyć tego piłkarza do szerokiej kadry zespołu na finał Ligi Mistrzów w Moskwie!

    Doskonałe recenzje Welbeck zbierał również od innych członków sztabu szkoleniowego. Paul McGuinnes, trener Anglika w Akademii MU, twierdzi, że „Danny jest niezmiernie utalentowany, dobry technicznie i potrafi walczyć zarówno w ofensywie, jak i defensywie”. McGuinnes zwracał także uwagę na osobowość Welbecka, który – jak zapewnia trener – potrafi być liderem na boisku i poza nim.

    O charakterze Dannyego Welbecka świadczy również bramka strzelona podczas ostatniej kolejki. W potyczce ze Stoke City ten młody piłkarz wykazał się niezwykłą pewnością siebie. Huknął z ponad 30 metrów i trafił! W samo okienko, obok bezradnie interweniującego bramkarza Thomasa Sorensena.

    - To niesamowite uczucie. Chyba każdy młody chłopiec z Manchesteru marzy o tym, żeby strzelić gola na Old Trafford. Nie ukrywam, że myślałem o takiej bramce każdego dnia podczas mojej przygody z piłką – mówił dla MUTv Danny Welbeck.

    Talent Welbecka zaczyna być również doceniany przez całą angielską społeczność piłkarską. Danny ma już za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach kraju. Niestety, w koszulce reprezentacyjnej nie wiedzie mu się, jak na razie, tak dobrze jak czerwonym trykocie ManUtd. Być może, gdyby Welbeck nie został wycofany ze składu Anglii U19 na tegoroczne Mistrzostwa Europy do lat 19 w Czechach, to Anglia osiągnęłaby znacznie więcej (drużyna Briana Easticka nie wyszła nawet z grupy). Po ostatnich wydarzeniach Dannym Welbeckiem być może zacznie interesować się sam Fabio Capello.

    Danny Welbeck,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Słów kilka Manchester United - Stoke City

    Danny Welbeck
    Wczoraj, o godzinie 16:00, piłkarze ze Stoke zawitali do naszego piekiełka. Wspomnień dobrych raczej nie wywiozą, co najwyżej kilka koszulek piłkarzy United. Wynik 5:0, wiele fajnych momentów w tym: rocznica, setna bramka, jeden debiut i jedna wspaniała pierwsza bramka. Czego chcieć więcej ?

    I tak uwaĹźamy, Ĺźe najgroĹşniejszym naszym rywalem jest Chelsea“,

    Tekst powstał, tradycyjnie już na podstawie przemyśleń i dyskusji, w której udział wzięli sebos_krk, michal85 oraz Kula.

    Przed meczem

    To juĹź trzeci mecz z “nowym ludĹşmi w Premier League”. W poprzednich meczach z beniaminkami United za kaĹźdym razem strzelało cztery bramki. Z West Bromwich Albion poszło gładko ale juĹź Tygrysy z Hull przysporzyły nam sporo nerwĂłw. Tu małe wtrącenie, bo poprzednio o tym zapomnieliśmy - szacunek dla Was Hullczyki, macie duĹźe cojones, mamy nadzieję, Ĺźe zostaniecie w lidze na długo. Wczorajszy mecz ze Stoke, miał być łatwy i przyjemny ale chyba w głowach kibicĂłw United, dĹşwięczała lekka niepewność z gatunku “co tym razem”. Na szczęście poszło gładko i skończyło się na 5:0. Na pewno najbardziej znaną postacią Stoke jest obecnie niesamowity Rory Delap człowiek, ktĂłry powoduje, Ĺźe obrońcom lepiej jest wybić piłkę na rzut roĹźny niĹź na aut. Wczoraj niesamowity wrzut z autu udał się tylko raz ale spowodował wielkie zamieszanie w szeregach obronnych, potem gdy tylko Rory brał do rąk piłkę oĹźywało Stretford End i znanymi sobie sposobami, powodowało dekoncentrację Delapa. W efekcie zamiast atomowych rzutĂłw mieliśmy, cokolwiek marne rozegrania piłki. Nasi piłkarze z kolei mieli zatrzeć słabe wraĹźenie po meczu z Arsenalem. Gary niby kontuzja ale w to nie wierzymy, SAF chyba nie chciał robić mu przykrości i sadzać na ławkę. Zamiast niego pojawił się O’Shea. Zabrakło rĂłwnieĹź Rio i Rooneya. Szansę na grę otrzymał odstawiony ostatnio na boczny tor Tevez.

    Spotkanie było okazją do świętowania dwóch szczególnych liczb : pięćdziesiąt lat kariery Sir Alexa Fergusona i setnego gola Ronaldo (sto pierwszy też był :)). Liczby piękne ale przecież są tacy, co Fergusona by już dawno zwolnili a Ronaldo sprzedali.

    Mimo zwycięstwa, szczególnie szczęśliwi nie jesteśmy, biorąc pod uwagę, że tydzień temu spokojnie mogliśmy zrobić to, co wczoraj zrobiła Aston Villa.

    Bramki

    1:0 - Ronaldo (3′)
    2:0 - Carrick (45′)
    3:0 - Berbatov (48′)
    4:0 - Welbeck (83′)
    5:0 - Ronaldo (88′)

    Taktyka i skład

    Właściwie takie United jak lubimy, 4-4-2, hura i do przodu. Przeciwnik mało wymagający a mecz na Old Trafford, nie mogło być inaczej.

    Skład United: Van der Sar, O’Shea, Evans, Vidic, Evra, Ronaldo, Fletcher(62′ - Gibson), Carrick, Park(62′-Welbeck), Berbatov, Tevez(74′-Manucho).

    Skład Manchesteru United poczas meczu z Stoke City

    Skład Stoke: Sorensen, Griffin(78′-Wilkinson), Faye, Shawcross, Higginbotham, Olofinjana(31′-Cresswell), Diao, Faye, Delap, Fuller(68′-Kitson)

    Oceny piłkarzy, wywiązanie się z zadań

    Van der Sar - raz popisał się refleksem, raz bardzo nieprzyjemnie minął się z piłką w zamieszaniu pod bramką. Raczej miał mało pracy.

    O’Shea- niespodziewanie pojawił sie na boisku zamiast Rafaela. Zmiana zapewne podyktowana, obawą przed Delapem, w końcu O’Shea jest wysoki i dobrze gra głową. Zaskoczył wszystkich pozytywnie, pierwszą polowe grając właściwie na pozycji prawego pomocnika. dobrze mu to wychodziło. Choć momentami gubił się w ataku, i szybkość akcji United lekko go przerastała. Kilka niefrasobliwych podań w nogi biegnących kolegĂłw. Z jego podania mogła paść bramka meczu ale sędzia nie zauwaĹźył reki u rywala.

    Vidic - jednoosobowa formacja obronna w swoim Ĺźywiole, gdy nie ma Rio, Serb rządzi w obronie. I daje takie widowisko jak gdyby grał w reprezentacji (kto oglądał ostatni mecz Serbia-Niemcy, wie o czym piszę). Właściwie kaĹźdą akcję Stoke niszczył w zarodku, zamiast uganiać się za napastnikami, zupełnie odciął ich od piłek. W okolicach 10 metra od środka boiska ustanowił “Vidic Zone” i praktycznie Ĺźadna piłką przez nią nie przeleciała. Taka gra zasługuje na szczegĂłlne zainteresowanie, zamiast dawać przeciwnikom pole do popisu, lepiej przechwytywać piłki ktĂłre do nich zmierzają. W czasie meczu miał trzy-cztery takie interwencje: gdy Evans ustawiał się i oczekiwał przyjęcia piłki przez przeciwnika, Vidic rzucał się do piłki i było pozamiatane. Mam nadzieję, Ĺźe Rio mecz oglądał. Dwucyfrowa liczba wygranych pojedynkĂłw główkowych, znakomite interwencje, bezbłędny, wyjątkowa pewność gry (a ta brała się z bardzo dobrej postawy Evansa). Drugi nasz obrońca nie miał przy takiej grze czym się wykazać…

    Evans - … ale jeśli juĹź coś robił to teĹź bezbłędnie, dobrze pilnował Fullera i znakomicie współpracował z Vidicem. DuĹźa pewność gry ale wczoraj Serb nie dał mu zbyt duĹźo okazji do wykazania się. Czy to nie był przypadkiem najlepszy występ naszej obrony w tym sezonie ? Ile Stoke oddało strzałów na bramkę United ? pół ?

    Evra - dobry występ, kilka udanych rajdĂłw ale raczej się…nudził.

    Ronaldo- dwie piękne bramki (nr 100 i 101) oraz asysta i dobra gra na luzie momentami na zbyt duĹźym luzie. W końcu wolne przyniosły skutek. Kapitalna bramka i podobnie jak Boruc, bramkarz Stoke, miał niewyraĹşną (Rutinoscorbin?) minę gdy piłka nagle skręciła w odległości 5-6 metrĂłw od bramki. Znowu to samo, bramkarz leci w jedną stronę a piłką w drugą. Setna bramka dodała mu skrzydeł, był wszędzie inicjował akcje. Raz czy dwa asekurował O’Shea w obronie. Cristiano jakiego wielbimy. Tylko tak dalej. Niedawno czytałem głupoty o tym jak jest samolubny itp. polecam mądralom obejrzeć koniec meczu gdy na boisku pojawił się Manucho a samolub Ronaldo mimo świetnych okazji do strzału, za wszelką cenę dogrywał do Angolańczyka, by ten na OT mĂłgł się cieszyć ze swojego pierwszego gola.

    Fletcher- dużo walki w środku pola, głównie dzięki niemu ta część boiska należała do United.

    Carrick- spokojnie regulował tempo gry. Przerastał przeciwników o klasę, choć jeszcze nie można mówić o świetnej formie. dobry występ przypieczętował pięknym golem. Carrick strzelił już tyle bramek ile w całym zeszłym sezonie. I tu stop, to już druga bramka po kontuzji. Od powrotu na boisko, Michael gra coraz odważniej, coraz więcej strzela coraz częściej w polu karnym przeciwnika. Tego zawsze brakowało. Ta zmiana zaskakuje i to bardzo pozytywnie. Wydawało się jeszcze niedawno, że środek pola to nasza pięta achillesowa. Scholes kontuzjowany, Owen też. A tu na naszych oczach w przeciągu miesiąca czy dwóch, Fletcher przeszedł metamorfozę i stał się rewelacyjnym defensywnym pomocnikiem, Anderson jest w trakcie zmian. Teraz się okazuje, że i Carrick się rozwija. WOW :)

    Park- jeden z lepszych na boisku. Często zmieniał pozycje, schodził ze skrzydle do środka, strzelał, walczył. A Nani, który wydawał się pewniakiem na słabszego przeciwnika, oglądał Koreańczyka z ławki. A nasi rywale niech dalej żyją w przekonaniu, że Park jest tutaj by sprzedać więcej koszulek w Azji.

    Berbatov - występ podobny do wielu innych w jego wykonaniu. typowa dla niego bramka, znalazł się w odpowiednim miejscu i wykorzystał szanse. Czekamy na mecz, w ktĂłrym będzie musiał się postarać bardziej…

    Tevez- brakuje mu przełamania. Dochodzi do sytuacji, ale nie potrafi ich wykończyć. Asysta przy golu Berby. Słabszy okres powoli mija. Carlos zbyt blisko środka przejmuję piłkę i potem nie ma szans na pojawienie się w polu karnym we właściwym momencie.

    Welbeck- fantastyczny debiut ligowy. Nie grał wiele, ale zdobył piękną bramkę.

    Manucho- mimo usilnych prób swoich i Ronaldo nie udało się zdobyć bramki

    Gibson- mimo krótkiego pobytu na murawie, stworzył kilka ciekawych akcji, widać dużą umiejętność rozegrania akcji w środku pola.

    Błędy sędziowskie

    Tylko trzy żółte kartki, jedna niezauważona ręka. Sędzia poza widowiskiem a nie w jego centrum. Brawo dla Pana Petera Waltona.

    Uwagi do taktyki.

    Brak.

    SkrĂłt spotkania

    Galeria z meczu

    Danny Welbeck, Manchester United, Manucho, Stoke City,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Cristiano Ronaldo: 40, 100, 125, 170… 200, 250…?

    Cristiano Ronaldo
    Najjaśniejszy Panie, do zatrzymania Ronaldo na Old Trafford potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze - Shakespeare o Cristiano.

    Nowy kontrakt dla niewolnika

    Cristiano RonaldoRonaldo dołoĹźył wczoraj kolejne 2 trafienia i mimo, Ĺźe sezon rozpoczął się dla niego z miesięcznym opóźnieniem, to w klasyfikacji strzelcĂłw juĹź od dawna prowadzi ze sporym zapasem - łącznie 9. Ponadto to co wcześniej było dla niego sporym problem, a w tym sezonie stało się powodem do dumy, to liczba asyst - 6, i tu rĂłwnieĹź pierwsze miejsce…

    Ronaldo idzie jak burza i chyba nikt nie ma wątpliwości, Ĺźe powoli wraca do optymalnej formy, dlatego nie moĹźe dziwić fakt, Ĺźe wysokość kolejnego kontraktu musi być z kosmosu. “To przecieĹź normalne, Ĺźe piłkarz oczekuje umowy, ktĂłra będzie adekwatna do tego, co pokazuje na boisku oraz do jego pozycji w klubie” oznajmił jeden z przedstawicieli agencji menedĹźerskiej prowadzonej przez Jorge Mendesa.

    Gwiazdor United, ktĂłry jeszcze do niedawna był niewolnikiem Fergusona, grającym na Old Trafford za 125 tys. funtĂłw tygodniowo, juĹź niedługo zwiększy swoje dochody do 170 tys… Dzięki czemu wyprzedzi innych niewolnikĂłw o 10 (w przypadku Robinho) i 20, 25 (w przypadku Lamparda i Terry’ego).

    Podpisanie nowego kontraktu jest waĹźne z dwĂłch powodĂłw. Pierwszym z nich jest tzw. prawo Webstera, ktĂłre pozwoli Portugalczykowi za 2 lata wykupić ostatni rok swojego kontraktu za 12 mln funtĂłw. PrzedłuĹźenie umowy znacznie oddali ten termin, a takĹźe zwiększy wysokość kary do 16 mln… Drugim powodem jest tzw. profesjonalizm objawiający się uczciwością i lojalnością wobec klubu, kibicĂłw, ktĂłry byłby argumentem dla kaĹźdego piłkarza, w tym takĹźe Ronaldo. Niestety 2 ostatnie cyrki poddają to w wątpliwość.

    Tak naprawdę kontrakt (poza grubością portfela Ronaldo) niczego nie zmieni. Możemy być niemal pewni, że lato 2009 będzie wyjątkowo burzliwe, a Calderon mimo deklaracji dołoży wszelkich starań, aby ściągnąć Portugalczyka do Madrytu.

    Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.

    Karuzula transferowa

    MegastoreTak jak gracze United cieszą się nieustawicznym zainteresowaniem ze strony Calderona, tak zawodnicy Spurs nie narzekają na brak ofert z Old Trafford. Po sagach związanych z Carrickiem i Berbą nadszedł czas na Bale’a. Informacja jak najbardziej niepotwierdzona, jednak biorąc pod uwagę kilka poszlak związanych z całą sytuacją, moĹźna mięc niemal pewność, Ĺźe Ĺşdzbło prawdy w tym jednak jest… Podobno Harry Redknapp zagiął parol na Wayne’a Bridge’a z Chelsea, a zapytany o transfer Bale’a oznajmił, Ĺźe mĂłgłby rozwaĹźyć taką propozycję. Na dzień dzisiejszy wydaję się, Ĺźe Fergusonowi brakuje perspektywicznej alternatywy dla 27-letniego Patrice’a, a pamiętając powaĹźne zainteresowanie ze strony United z przed roku, nie moĹźna wykluczać, Ĺźe Ferguson ponownie sprĂłbuje ściągnąć Walijczyka na Old Trafford. Gareth to przede wszystkim szybki i agresywny zawodnik, ktĂłry w niejednym klubie byłby solidnym skrzydłowym. Dlatego jeśli powaĹźnie popracuje nad swoją grą w destrukcji, to w przyszłości mĂłgłby stworzyć razem z Rafaelm da Silvą zabĂłjczy duet bocznych obrońcĂłw na wiele lat.

    Oczywiście Bale’a moĹźna było kupić duĹźo wcześniej i duĹźo taniej, ale podobnie jak to miało miejsce z transferem Ramseya, Ferguson przegrał wyścig… Tego błędu nie popełniono przy zakupie Fabiana Delphe, ktĂłry jeszcze tej zimy zasili “Czerwone Diabły” za 5 milionĂłw funtĂłw. 18-letni Angol, to skrzydłowy z Leeds, ktĂłremu przyjdzie rywalizować o miejsce w pierwszym składzie z gwiazdami United. Jednak o wiele ciekawiej wygląda sytuacja Bastiana Schweinsteigera, ktĂłremu pod koniec obecnego sezonu wygasa kontrakt z Bayernem Monchium. Nielubiany Niemiec przyznał ostatnio, Ĺźe chętnie zmieniłby otoczenie (oraz wyskość swojego kontraktu przyp. red.) “Jest sporo moĹźliwości gra za granicą mogłaby nieść ze sobą wiele atrakcji. Bayern to najlepszy zespół w Niemczech, jeden z czołowej piątki Europy (yhy… przyp. red.) Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy”. Wiele wskazuje na to, Ĺźe Basti podobnie jak niegdyś Ze Roberto i Michael Ballack odejdzie z Bayernu na zasadzie “wolnego transferu”. “Premier League to jedna najlepszych lig na świecie. Wiem o niej wszystko. Zawsze chciałem zagrać w Anglii, więc zobaczymy, co się wydarzy w tym roku”.

    Mistrzostwo ucieka…

    Luiz Felipe Scolari12 kolejek za nami, a United straciło juĹź niemal połowę bramek, ktĂłre wbito Diabłom w poprzednim sezonie… Ponadto w 3 wyjazdowych spotkaniach z “Big Four” zdobyliśmy zaledwie 1 punkt. Dla porĂłwnania rok temu było ich 4. “Do dla nas wielki cios, poniewaĹź potrzebowaliśmy zwycięstw w tych spotkaniach. Nasze wyniki w meczach z zespołami z Wielkiej CzwĂłrki były rozczarowujące. To zasadnicza róşnica w stosunku do zeszłego sezonu”.

    W historii rozgrywek o Mistrzostwo Anglii tylko 4 zespoły zdobyły tytuł 3 razy z rzędu, mowa o: Huddersfield Town 1924-26, Arsenalu Londyn 1933-35, Liverpoolu 1982-84 i Manchesterze United 1999-01. We wszystkich innych przypadkach hegemonia kończyła się najpóźniej po 2 sezonach. “To dla nas miła przewaga. Do końca jeszcze daleko, ale w ostatnich dwĂłch latach było odwrotnie. Mieliśmy do nich pięć punktĂłw straty i to nie było łatwe. Kiedy prowadzisz pościg nie moĹźesz sobie pozwolić na poraĹźki. Na pewno łatwiej jest nadawać tempo” - Lampard.

    Wyścig w tym roku jest trudniejszy tym bardziej dlatego, Ĺźe musimy liczyć nie tylko na potknięcia Chelsea, ale rĂłwnieĹź Liverpoolu, ktĂłry po raz pierwszy od bardzo dawna włączył się do zabawy. Na uwagę zasługuje fakt, Ĺźe ekipa Beniteza daje radę pomimo absencji Torresa czy Gerrarda, a to juĹź sygnał, Ĺźe w tym sezonie mamy do czynienia z monolitem. “Jeśli nasza przewaga osiągnie 20 punktĂłw, to dopiero się zrelaksuję. Przy tak niewielkiej róşnicy, jedyne co mogę powiedzieć to, Ĺźe musimy dalej robić swoje i nie zwracać uwagi na wyczyny przeciwnikĂłw.” - Benitez.

    Przyznam, że ostatnie zwycięstwo ze Stoke City wlało we mnie sporo optymizmu ^^, mamy silną i szeroką kadrę, a do końca sezonu jeszcze dużo czasu.

    Bastian Schweinsteiger, Cristiano Ronaldo, Frank Lampard, Gareth Bale, Luiz Felipe Scolari, przegląd prasy, Rafael Benitez,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Czy Wayne Rooney zasiądzie na tronie?

    Wayne Rooney
    Od kilku lat dużo się mówi o młodej gwieździe Manchesteru United – Waynie Rooneyu. Choć ten chłopak ma zaledwie 23 lata, na murawie stadionu Old Trafford pojawia się od czterech lat, będąc jednym z najważniejszych zawodników, na którym niejednokrotnie opiera się gra w ataku (a czasem jego rola jest ogromna także w destrukcji). Na dzień dzisiejszy jest zdecydowanie na szczycie, będąc jedną z najjaśniejszych gwiazd. Ale czy będzie potrafił się wspiąć na szczyty klubowych statystyk?

    Gwiazda Manchesteru United i reprezentacji Anglii. Czczony w niemal każdym miejscu w swojej ojczyźnie, jako jej najwybitniejsze futbolowe dziecko. Będąc w moim wieku stał się gwiazdą zarówno Evertonu, jak i reprezentacji Anglii. Został zarówno najmłodszym strzelcem Premiership (miał 16 lat i 360 dni, obecnie tytuł przejął inny zawodnik The Toffees, James Vaughan), jak i najmłodszym reprezentantem Synów Albionu (17 lat i 111 dni, obecnie tytuł należy do Theo Walcotta z Arsenalu). W ten sposób już wpisał się do kilku ważnych statystyk, choć pierwsze miejsce w obu kategoriach zostało mu już odebrane.

    Po czterech latach spędzonych w klubie z Old Trafford, statystyka Wayne’a już jest pełna wysokich wyników. Do końca poprzedniego sezonu rozegrał dla Czerwonych Diabłów 189 spotkań (w tym samym miejscu swojej kariery obecny rekordzista, Ryan Giggs miał ich na koncie już 241), strzelając 77 bramek (Bobby Charlton mając 23 lata zdobył ich 78). Choć Anglikowi brakuje trochę do tego, aby iść łeb w łeb z lewoskrzydłowym Walijczykiem, to wiele osób wciąż powtarza, że ma szanse przegonić swojego kolegę z zespołu, jeśli utrzyma swój poziom. Dużo lepiej jednak wygląda liczba strzelonych przez niego bramek. Choć często krytykuje się Rooneya za jego brak skuteczności, w tym aspekcie gry może równać się z najlepszymi zawodnikami w historii zespołu. O przywiązaniu Wazzy do klubu i jego szansach na brylowanie w statystykach wypowiedział się weteran, Ryan Giggs.

    Ryan GiggsWayne Rooney jest z nami już cztery lata i wygląda na to, że zostanie tutaj jeszcze bardzo, bardzo długo. Mam nadzieję, że on i jeszcze kilku innych zawodników zrobią to, co ja, spędzając całą karierę w Manchesterze.

    Ryan Giggs

    Mimo tak młodego wieku, w obu statystykach przegania już wiele uznanych gwiazd. Pod względem liczby występów (83 miejsce) przegonił takich zawodników, jak Gordon Strachan, Eric Cantona, czy Dwight Yorke, znanych chyba wszystkim fanom United. Strzelił też więcej bramek (25 miejsce) od Briana Kidda, Dwighta Yorke’a, Teddy’ego Sheringama, Gordona Strachana, czy Paula Ince’a. W ostatniej statystyce przed młodym Anglikiem znajdują się tylko prawdziwe gwiazdy, takie jak Cole, Solskjaer, Scholes, Giggs, van Nistelrooy, Best, Law, czy Charlton. Wayne Rooney zapewnia wciąż jednak, że ma zamiar pozostać w klubie na wiele lat i śrubować jego rekordy.

    Wayne RooneyDajcie spokój, wyobrażacie sobie mnie grającego w zagranicznym klubie? Kocham Anglię, kocham być z moją rodziną. Tutaj, w United, kibice doceniają piłkarzy, którzy dają z siebie wszystko na rzecz drużyny. Właśnie to staram się robić, tylko tego chcę. Bardziej koncentruję się na tym, żeby pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa w Premier League, Lidze Mistrzów oraz w Pucharze Anglii. Tym jestem najbardziej zainteresowany.

    Wayne Rooney

    Wayne Rooney jest na dobrej drodze do stania się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii Czerwonych Diabłów, nie tylko pod względem ilości występów i strzelonych bramek, lecz także zdobytych trofeów. Jeśli pasja z przeciągu ostatnich dwóch lat utrzyma się dłużej, pod koniec swojej kariery Anglik będzie miał naprawdę liczną kolekcję medali. I choć nie zdobywa indywidualnych wyróżnień poza klubem, to w Manchesterze będzie pamiętany jako jeden z jego najwybitniejszych i najwspanialszych zawodników. Bo co do tego, że Rooney przez wiele następnych lat będzie reprezentował United chyba nikt nie może mieć wątpliwości. Zwłaszcza po geście wykonanym na Goodison Park w meczu z byłym klubem Wazzy, Evertonem.

    Wayne Rooney,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • The Treble - listopad 1998

    The Treble - listopad 1998
    Zdobycie The Treble nie nastąpiło w jeden dzień… Oficjalna strona Manchesteru United postanowiła przypomnieć miesiąc po miesiącu wspaniały sezon 1998/1999, w ktĂłrym piłkarze z Old Trafford wywalczyli pierwszą w historii potrĂłjną koronę. Tym razem czas na listopad, w ktĂłrym “Czerwone Diabły” znĂłw rozegrały wspaniały klasyk z Barceloną w Lidze MistrzĂłw, a takĹźe po raz pierwszy w sezonie nie zdołały zdobyć gola na Old Trafford.

    Liga MistrzĂłw

    JeĹźeli rozpoczęcie tegorocznej edycji Champions League od potyczki z Hiszpanami moĹźe być dobrym omenem, to na pewno wylosowanie w grupie zespołu z Danii musi być kolejnym. W listopadzie 1998 roku Manchester United gościł druĹźynę Brondby, ktĂłrą w pierwszym spotkaniu zdemolował na wyjeĹşdzie aĹź 6:2. Piłkarze sir Aleksa Fergusona nie byli zbyt gościnni i juĹź po 16 minutach prowadzili trzema bramkami. Najpierw swoim firmowym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się David Beckham, na 2:0 podwyĹźszył Andy Cole, a trzeci gol był autorstwa raczej rzadko strzelającego na bramkę rywali, Phila Neville’a. Dwa kolejne trafienia dołoĹźyli Dwight Yorke i Paul Scholes, ktĂłrzy przypieczętowali gładkie zwycięstwo 5:0 na Old Trafford.

    Kolejny mecz to juĹź prawdziwy klasyk. Wspaniała powtĂłrka meczu z Barceloną z Old Trafford, czyli 3:3 na Camp Nou. To było spotkanie, ktĂłre moĹźna by uznać za wzĂłr dla wielu druĹźyn i zawodnikĂłw, jak grać w futbol - zapierające dech w piersiach akcje, ofensywna gra, no i sześć goli - to musiało robić wraĹźenie. Mecz rozpoczął się świetnie dla gospodarzy, bo juĹź w pierwszych minutach bramkę zdobył Anderson. “Czerwone Diabły” szybko się odpłaciły, dzięki uderzeniu Yorke’a z linii pola karnego. Andy Cole dał Manchesterowi prowadzenie 2:1, ale trwało ono tylko cztery minuty - do wyrĂłwnania doprowadził Rivaldo. Walka trwała do końca i znĂłw to goście prowadzili za sprawą drugiego gola Yorke’a. Jednak podopiecznym Fergusona nie było dane zwyciężyć na Camp Nou - Rivaldo pozazdrościł Yorke’owi dwĂłch bramek i przepięknym uderzeniem z przewrotki pokonał Petera Schmeichela ustalając rezultat na 3:3.

    Premier League

    “Czerwone Diabły” strzeliły 26 bramek w siedmiu ligowych spotkaniach, ale w meczu u siebie z Newcastle United nie potrafiły przebić się przez świetnie grającą obronę rywala. “Sroki” zagęściły środek pola i wywalczyły jeden punkt w “Teatrze Marzeń”, ale mogło się skończyć o wiele gorzej, gdyby sędzia podyktował rzut karny za faul Dennisa Irwina na Paulu Dalglishu.

    Do normalnej dyspozycji Manchester United powrĂłcił juĹź tydzień później. Przyszli mistrzowie Anglii zaaplikowali trzy gole druĹźynie Blackburn Rovers. Scholes, skuteczny przeciwko zawodnikom w pasiastych strojach, zdobył dwie bramki, a trzecią dołoĹźył Andy Cole. W drugiej połowie spotkania grający w dziesiątkę Rovers napędzili trochę strachu gospodarzom, zdobywając dwa gole po strzałach Dario Marcolina i Nathana Blake’a, ale ostatecznie trzy punkty pozostały na Old Trafford.

    Na Hillsborough, stadionie Sheffield Wednesday, rĂłwnieĹź padały bramki, niestety dla Man Utd tylko jedna. W poprzednich ośmiu wizytach “Czerwone Diabły” zwyciężyły tylko raz, co Ĺşle zapowiadało to popołudnie dla kibicĂłw z Manchesteru. Pierwszy gol gospodarzy z 15. minuty potwierdził obawy fanĂłw przyjezdnych. Niclas Alexandersson z łatwością pokonał Petera Schmeichela i to strzałem z około 18 metrĂłw. Po kwadransie do wyrĂłwnania doprowadził Cole, ale tylko na tyle stać było tego dnia MU. Kolejne bramki dla Sheffield padały po strzałach Wima Jonka i wspomnianego juĹź Alexanderssona.

    W następnej kolejce znĂłw dała o sobie znać cyfra 3. Tym razem jednak widniała ona po stronie “Czerwonych Diabłów”, ktĂłre zmierzyły się z zespołem Leeds United. Prowadzenie objęli goście po golu Jimmy’ego Floyda Hasselbainka, ale tuĹź przed końcem pierwszej połowy do wyrĂłwnania doprowadził Solskjaer. Zaraz po przerwie Roy Keane strzelił na 2:1, ale sześć minut później znĂłw był remis za sprawą Harry’ego Kewella. Niespodziewanym bohaterem meczu został jednak Nicky Butt, ktĂłry na 12 minut przed końcem meczu zapewnił trzy punkty dla Manchesteru.

    Puchar Ligi

    Na trzy miesiące przed zdobyciem czterech goli w jednym meczu, Solskjaer zdobył dwa w spotkaniu Worthington Cup przeciwko Nottingham Forest. Młody skład United przez większą część pierwszej połowy był pod sporą presją ze strony rywala, ale dwa identycznie zdobyte gole przez Norwega uspokoiły poczynania “Czerwonych Diabłów”. Pod koniec meczu bramkę kontaktową zdobył jeszcze Steve Stone, ale wynik do końca się nie zmienił. 2:1 dla Manchesteru United i marzenia o poczwĂłrnej koronie wciąż były realne.

    Listopad 1998

    Premier League
    08.11 Man Utd - Newcastle 0:0
    14.11 Man Utd - Blackburn Rovers 3:2 (Scholes 2, Yorke)
    21.11 Sheffield Wed. - Man Utd 3:1 (Cole)
    29.11 Man Utd - Leeds 3:2 (Butt, Keane, Solskjaer)

    Liga MistrzĂłw
    04.11 Man Utd - Brondby 5:0 (Beckham, Cole, P. Neville, Yorke, Scholes)
    25.11 Barcelona - Man Utd 3:3 (Yorke 2, Cole)

    Puchar Ligi
    11.11 Man Utd - Nottingham Forest 2:1 (Solskjaer 2)

    »The Treble miesiąc po miesiącu«
    »The Treble - paĹşdziernik 1998«

    The Treble,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Wideo z meczu Manchester United - Stoke City

    Anderson
    Witam gorąco wszystkich fanĂłw Manchesteru United i zapraszam na relację video z meczu “Czerwonych Diabłów” z zespołem Stoke City! Boss beniaminka Premiership, Tony Pulis, cieszy się, Ĺźe obecnie jest “absolutnie wielki czas dla jego klubu”. “Garncarze” po 12 kolejkach zajmują bowiem 12 miejsce w tabeli, a takĹźe dotarli do ćwierćfinału Carling Cup, co jest pierwszym tak dobrym wynikiem od ponad 30 lat. A jeśli dodamy, Ĺźe dwie kolejki wcześniej ograli “Wielki Arsenal” 2:1 wynik jest jeszcze bardziej imponujący.

    Forma United nie wygląda ostatnimi czasy tak kolorowo. PoraĹźka z Arsenalem w lidze, remis z Celtikiem Glasgow w Champions League i zwycięstwo (1:0) po rzucie karnym w Pucharze Ligi Angielskiej - wyniki mĂłwią same za siebie. Obecnie utrzymują się na 4 miejscu w tabeli, tracąc 8 punktĂłw do liderującej Chelsea Londyn. Nie zapominajmy jednak, Ĺźe “Czerwone Diabły” nadal mają jeszcze jeden zaległy mecz.

    SpĂłjrzmy na statystyki: dzisiejsze spotkanie obu druĹźyn będzie 88. w historii. Do tej pory 30 razy obronną ręką wychodziło United, 26 Stoke, a remis odnotowano aĹź 31 razy! Bilans bramkowy wynosi 122:110. Patrząc tylko na ligowe potyczki zauwaĹźymy 26 zwycięstw “Diabłów”, 20 wygranych Stoke City i 24 remisy. Bilans bramkowy to 103:89. Na próşno szukać jednak statystyk przedstawiających potyczki zespołów w Premier League - dzisiejsze będzie pierwszym. Tak więc, jak widać, ze Stoke gra nam się “na remis”. Miejmy jednak nadzieję, Ĺźe dziś nie zobaczymy podziału punktĂłw, a pewne, we wspaniałym stylu zwycięstwo “Czerwonych Diabłów”, a tym samym awans na 3 miejsce w tabeli. Na Old Trafford “Garncarze” po raz ostatni wygrali 32 lata temu: 21 kwietnia 1976 roku United zajmowało 3. miejsce w tabeli, Stoke zaś było blisko strefy spadkowej, a mimo to wygrało 1:0.

    Jako małą ciekawostkę dodajmy, że mecz może nieść za sobą wiele jubileuszy. Dzisiejsza wygrana United może być 400 w Premiership, porażka - 150. Wayne Rooney ma szansę na 100 gola w klubowych barwach (Everton i United), Cristiano Ronaldo zaś na 100 bramkę w trykocie z diabełkiem na piersi.

    Gwiazdą drużyny Stoke jest bezwzgl