Nothing was found!

.: News

  • Batalia na linii… czyli o sędziowaniu słów kilka

    Sir Alex Ferguson vs. Sędziowie
    Ostatnimi czasy wiele uwagi poświęca się pracy sędziego piłkarskiego. Coraz więcej osób ze środowiska podnosi krytyczne głosy na temat sędziowania. Pojawiają się co raz to nowe pomysły jak naprawić nadszarpnięty autorytet arbitra np. przez wprowadzenie powtórek albo różnego rodzaju gadżetów, które miałyby pomóc sędziemu w wykonywaniu jego pracy. Największą uwagę skupiono jednakże na krytyce, w szczególności sędziowania na wyspach. Można by rzec, że swoista tradycją w Anglii jest publiczne wyrażanie swego niezadowolenia z pracy arbitra. Ostatnio wiele na ten temat wypowiedzi padało od managerów a nawet samych piłkarzy. Do dyskusji włączył się nawet sam Sepp Blatter. W ubiegłym sezonie szczególnie upodobał sobie to także Sir Alex Ferguson oraz Roy Keane, którzy to panowie doczekali się nawet sankcji ze strony FA, ale o tym później. Zacznijmy od początku, czyli od spotkania między Manchesterem United a Portsmouth w Pucharze FA.

    Jak wszyscy dobrze pamiętamy, tamten wieczór nie należał do udanych w wykonaniu podopiecznych Szkota. Dodatkowo, czerwona kartkę ujrzał w tym spotkaniu Tomek Kuszczak, który rzekomo sfaulował rywala w polu karnym w końcówce meczu. Ta jedenastka przesądziła o odpadnięciu z turnieju diabłów a Fergie głównym winowajcą porażki ogłosił arbitra, Martina Atkinsona. Czym Anglik zasłużył sobie na takie zarzuty? Ano tym, że m.in. nie odgwizdał karnego za faul Sylvaina Distina na Cristiano Ronaldo w 7 min. meczu oraz za wyrzucenie z boiska polskiego bramkarza za dość wątpliwy w ocenie trenera faul. Oberwało się także Keithowi Hackettowi, sędziemu liniowemu, którego sir Alex Ferguson skwitował, że „nie wykonuje on właściwie swojej pracy”.

    Cała ta sprawa wywołała spore zamieszanie, gdyż Ferguson pozwolił sobie na osobistą krytykę szefa Kolegium Sędziowskiego FA, wspomnianego wcześniej Hacketta. Skrytykował sposób, w jaki FA ustala sędziów, zwracając uwagę, że najbardziej surowi arbitrzy sędziują wyjazdowe mecze United. Chodziło mu m.in. o takich sędziów jak Steve Bennet, Mark Clattenburg i Phil Dowd. Swoje trzy grosze dołożył także Carlos Queiroz, którego miał posunąć się do stwierdzenia, że „Złe decyzje sędziów niszczą klub”. Za swe negatywne wypowiedzi obaj panowie musieliby się sporo tłumaczyć, ale FA umorzyła postępowanie ze względu na (sic!) „błędne tłumaczenie zapisu wideo z meczu”.

    Nie był to jednak jedyny taki epizod w zeszłym sezonie, wręcz przeciwnie. Wydawać by się mogło, że dopiero od tego momentu cały problem zaczął wyraźnie kłuć w oczy Alexa Fergusona. Następnym powodem do krytyki było spotkanie z Chelsea, po którym sir Alex Ferguson dopisał trzy kolejne złe decyzje sędziego do coraz obszerniejszej listy pomyłek, które dotknęły United. Przede wszystkim, nie spodobało mu się odgwizdania karnego po zagraniu ręka przez Carricka w polu karnym. Szkot uznał, że Michael nie miał możliwości usunięcia się z toru lotu piłki, cofał rękę a ponadto dośrodkowanie i tak byłoby bezskuteczne. Manager posunął się nawet do stwierdzenia iż całym meczem rządziły pomyłki sędziowskie. Jako podsumowanie wyraził obawę, że jeśli sędziowie będą nadal popełniać tyle pomyłek, to jego drużyna „będzie musiała grać nadludzko dobrze, aby obronić tytuł”. Sędzią, któremu oberwało się po wszystkim najbardziej, miał zostać Rob Styles, który, wg Fergiego, jest winny United aż 5 (sic!) rzutów karnych.

    Arbitrze! pilnuj swego gwizdka

    Wydawać by się mogło, że na tym skończyły się problemy Manchesteru United z sędziami. Do końca sezonu Fergie się już trochę uspokoił, ale pozostał czujny i do legendy przeszedł jego monolog wygłoszony w przerwie finału LM, sędziemu Lubosowi Mikelowi.

    Po zdobyciu dwóch najważniejszych trofeów i zakończeniu sezonu, na chwile wszyscy zapomnieli o pracy arbitrów a cała uwaga skupiła się na transferowej sadze z C.Ronem w roli głównej. Jednakże czarne chmury zbierały się na horyzoncie i nieuniknione było, że wraz z rozpoczęciem nowego sezonu nadejdzie burza.

    Wszystko zaczęło się na nowo w połowie września po przegranym meczu na Anfield Road. Manager Czerwonych Diabłów ostro skrytykował arbitra tamtego spotkania za pokazanie Nemanji Vidiciowi czerwonej kartki za jego wyskok do piłki. Po całej sprawie cytowano wypowiedź Szkota „Jamie Carragher czy Martin Skrtel przy każdym wyskoku o piłkę również używali łokci, a sędzia nie gwizdał, ani nie karał zawodników za takie zagrania. Trzej zawodnicy dostali żółte kartki, a jeden czerwoną. To nie jest odzwierciedlenie prawdziwej gry United.” O ile w przypadkach z zeszłego sezonu niewątpliwym był fakt, że sędziwe popełniali kardynalne błędy, o tyle tutaj sprawa nie była już tak oczywista. Wydawałoby się, że w ten sposób sir Alex Ferguson znalazł wytłumaczenie na słaba grę jego zespołu, co miało mieć także odzwierciedlenie w dalszej części obecnego sezonu.

    PowtĂłrka z rozrywki?

    W całej tej historii ponownie pojawiło się nazwisko Pana Roba Stylesa. Po wygranym 2-0 meczu United z Boltonem, arbiter przeprosił (sic!) drużynę Boltonu za pochopne podyktowanie rzutu karnego. Styles przyznał się do tego po obejrzeniu powtórki. Całą sytuację komentarzem ponownie opatrzył Alex Ferguson, kwitując, że „Styles jest nam winien jeszcze cztery karne”. Słowa Szkota wzbudziły w szeregach kibiców sporo śmiechu, ale niezmienionym pozostał stosunek Szkota do sędziego – wybitnie krytyczny. Troszkę wcześniej miał on także dużo pretensji do odwołania przez FA kary za czerwona kartkę dla Johna Terry’ego w meczu z Man City. Nie miałby to większego znaczenia, gdyby nie fakt, że obrońca Chelsea w wyniku tej decyzji miałby zagrać w meczu z United na Stamford Bridge. Fergie wpadł w furię a za całe zajście obwinił ponownie Keitha Hacketta, który wg niego „kazał sędziemu cofnąć swoją decyzję, a on tego nie zrobił, więc Hackett wziął sprawy w swoje ręce”. Wzbudziło to spory szum w mediach i w środowisku piłkarskim, doszło nawet do tego, że Fergie miał się spotkać prywatnie z Hackettem w celu omówieniu zarzutów, jakie ten pierwszy stawia angielskim sędziom.

    Czara goryczy FA przelała się jednak, po kolejnych oskarżeniach i wypowiedziach Fergusona. Angielska Federacja ukarała go niedawno dwumeczowym zakazem prowadzania zespołu oraz grzywną w wysokości 10 tys. funtów. Szkot został ukarany za pomeczowe komentarze na temat arbitra sędziującego mecz z Hull City na początku listopada. Dodatkowo, posunął się on do stwierdzenia, że rzekomo FA poluje na jego głowę, czym zdecydowanie nie poprawił swojej sytuacji. Przypomnę tylko, że kara ta zacznie obowiązywać 3 grudnia, zatem sir Alex Ferguson nie poprowadzi Diabłów w meczach przeciwko Blackburn Rovers w ćwierćfinale Carling Cup oraz podczas ligowego pojedynku z Sunderlandem.

    Widoki na przyszłość

    W związku z tym nasuwają mi się pewne wnioski. Nie będę podważał tego, co mówi sir Alex Ferguson, gdyż we wszystkim jest ziarnko prawdy. Ponadto, system sędziowania potrzebuje reformy, czego uzasadnienie widać po pracy arbitrów nie tylko w Premier League. Zastanawia mnie jednak, czy w obecnej sytuacji naprawdę jesteśmy ofiarami złej pracy sędziów i w jakim stopniu ich, czasem błędne, decyzje wpływają na wyniki drużyny? Czy prawdziwą jest teza, że są oni wstanie zmienić bieg meczu błędnie podejmując decyzje? Wreszcie, czy powinniśmy zwracać tak dużo uwagi na ich błędy, czy po prostu grać swoje jak najlepiej się da nie oglądając się na innych…

    Football Association, Keith Hackett, Machester United, sędziowie,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Wideo z meczu Manchester City - Manchester United

    Cristiano Ronaldo
    Witam serdecznie wszystkich kibicĂłw i zapraszam na relację z meczu “Czerwonych Diabłów”. Meczu wyjątkowego, gdyĹź z odwiecznym rywalem zza miedzy, Manchesterem City. “The Citizens” nie są juĹź tą samą druĹźyną co kilka lat temu. Nowy właściciel z budĹźetem ktĂłry porĂłwnać moĹźna do studni bez dna, nowi wspaniali zawodnicy. Najbardziej bolesne jest chyba jednak to, iĹź przed City stoi niepowtarzalna szansa trzech ligowych zwycięstw nad United…

    Dodatkowego smaku dzisiejszym derbom dodawał będzie fakt, iĹź będzie to jubileuszowe spotkanie. Po raz 150 bowiem na boisko wyjdą i staną na przeciw siebie druĹźyny Manchesteru United i Manchesteru City. Do tej pory odnotowano 59 zwycięstw “Czerwonych Diabłów”, 41 “The Citizens” i 49 remisĂłw. Bilans bramkowy tych spotkań wynosi 218:201.

    Dzięki dwĂłm przegranym w poprzednim sezonie z City, United ma podwĂłjną mobilizację na pokazanie kto tak naprawdę rządzi w Manchesterze. Chłopcy Fergusona wyjdą więc na dzisiejsze spotkanie niezwykle zdeterminowani i z żądzą zwycięstwa. Nie będzie jednak łatwo, gdyĹź “The Citizens” znajdują się ostatnio w imponującej formie. Wygrana w ostatniej kolejce Premier League z Arsenalem 3:0 oraz wyjazdowe zwycięstwo nad Schalke 04, mĂłwią same za siebie.

    Spoglądając jednak na tabelę, sytuacja City nie jest juĹź taka miła. Oba zespoły dzieli róşnica 11 miejsc (3 pozycja United przy 14 “The Citizens”) i 8 punktĂłw (25 “Czerwonych Diabłów” i 17 rywali). JeĹźeli jednak uda im się wygrać dzisiejsze spotkanie mogą awansować na 11 pozycję. Wtedy teĹź “Czerwone Diabły” mogą spaść nawet na 5 miejsce. Chyba, Ĺźe jednak trzy punkty pojadą na Old Trafford (osobiście obstawiam taką wersję ;-)). WĂłwczas City będzie musiało pogodzić się ze spadkiem na 16 miejsce, a United zwiększy liczbę punktĂłw, ale nadal będzie utrzymywało się na 3 pozycji.

    Na kogo specjalnie powinna uwaĹźać defensywa United? Myślę, Ĺźe wystarczy powiedzieć tylko jedno nazwisko. Robinho - wszystko jasne?…

    Wypowiedzi przedmeczowe

    Kilka słów na temat tego wyjątkowego spotkania i ogĂłlnej “futbolowej atmosfery” w mieście Manchester zdecydował się powiedzieć Wayne Rooney.

    Niedzielne spotkanie to wielki mecz. Tak, jesteśmy winni fanom zwycięstwo w derbach i to pomimo tego, że sięgnęliśmy w minionym sezonie po dwa trofea. Te porażki były bardzo rozczarowujące - powiedział Rooney.

    To wielki mecz dla zawodników, fanów i klubu, zwłaszcza po tym, co się wydarzyło po przejęciu City. Miło będzie pokazać im, kto jest królem Manchesteru. W minionym sezonie opuściłem oba derbowe pojedynki i to naprawdę frustrujące, kiedy coś obserwujesz, a nie masz na to żadnego wpływu. Wyczekuję niedzielnego spotkania.

    Nie irytuje nas sytuacja, kiedy cały rozgłos idzie w stronę City. Jeżeli sięgną po oba trofea, wówczas poczuję się rozdrażniony. Jednak jeśli nadal będą w środku tabeli, to nie będę tym zmartwiony. To zupełni inny mecz od pozostałych. Atmosfera w Manchesterze jest wyjątkowa. Jeżeli możemy wygrać, a wierzę, że tak będzie, to byłby to dla nas świetny wynik.

    Nie możemy sobie pozwolić na inny rezultat, zwłaszcza, że Liverpool i Chelsea wygrały swoje spotkania. Musimy wygrywać wszystkie mecze i jestem pewien, że ich dogonimy. Nasza forma wyjazdowa nie była dobra, ale nie wiem dlaczego tak jest. Nie jesteśmy jednak daleko za nimi i to jest sedno sprawy. Zazwyczaj kończmy sezon w mocnym stylu i mam nadzieję, że możemy tego dokonać ponownie.

    Wayne Rooney

    W zwycięstwo wierzy także Rio Ferdinand.

    To są derby i wiele rzeczy jest moĹźliwych. City przepełniony jest wielkimi nadziejami, odkąd mają nowego właściciela” - powiedział

    To będzie fantastyczna gra, z resztą jak zawsze i mam nadzieję, że tym razem zakończy się ona dla nas bardziej pomyślnie niż ostatnimi czasy.

    Rio Ferdinand

    Aż dwukrotnie głos przez meczem zabrał Patrice Evra. W pierwszej z wypowiedzi odniósł się do porażek w poprzednim sezonie, by później trochę powspominać i przypomnieć swój debiut w United, właśnie przeciwko City.

    W niedzielę czeka nas ekscytujące starcie z City, to spotkanie jest arcyważne, dla każdego zawodnika United, całego sztabu szkoleniowego i wszystkich naszych fanów - powiedział Francuz.

    W poprzednim sezonie zgubiliśmy z City aż 6 punktów i pomimo tego, że ostatecznie triumfowaliśmy w lidze, bardzo nas to rozczarowało.

    Wygrana w niedziele byłaby wspaniałym prezentem dla naszych kibiców - zakończył Evra.

    Patrice Evra

    Bardzo dobrze pamiętam tamten mecz (debiut w meczu z City - przyp.). W pewnym momencie piłka zmierzała na rzut roĹźny i powiedziałem do siebie ‘Pat, co ty tutaj robisz?’ Gra była naprawdę szybka, kaĹźdy był świetnie przygotowany fizycznie i było po prostu za ciężko dla mnie” - dzieli się wspomnieniami lewy obrońca Czerwonych Diabłów.

    Przyszedłem do tego klubu, bo naprawdę chciałem tu grać. Dlatego zdecydowałem się jeszcze mocniej trenować i na szczęście są tego efekty.

    Szykuje się wielki mecz. To będzie coś ważnego dla graczy i wszystkich pozostałych związanych z klubem. Wygraliśmy ligę rok temu, ale City odebrało nam sześć punktów.

    Nie musimy nic udowadniać, ale chcemy im pokazać, że nie są lepsi od nas - zakończył Evra.

    Patrice Evra

    Pełen rezerwy co do zapowiadanej potęgi City jest Ryan Giggs. Doświadczony Walijczyk twierdzi, iż dzięki pieniądzom nie da się zbudować wielkiej potęgi.

    Pewnie myślicie, że z takimi pieniędzmi mogą mieć najlepszych zawodników świata. Ale nie wiem, czy zdołają dołączyć do rywalizacji z drużynami, które wygrywają największe trofea, gdyż ci gracze będą potrzebowali czasu na zgranie się.

    Owszem, w Chelsea przebiegło to dość szybko, ale pamiętajmy, Ĺźe zanim jeszcze zaczęli kupować nowych zawodnikĂłw, byli jedną z czołowych druĹźyn ligi. Jeśli City marzy o tym, Ĺźeby rzucić wyzwanie ‘Wielkiej CzwĂłrce’, to wyobraĹźam sobie, Ĺźe zrealizowanie tego zajmie im trochę czasu - powiedział Giggs.

    Zgadzam się z tym, że Robinho to dobry zawodnik, ale jednym graczem ciężko jest cokolwiek zwojować. Spodziewam się, że w następnych okienkach będą chcieli wzmocnić skład 7-8 piłkarzami.

    Ten mecz chciałoby się wygrać dla kibiców, którzy w poniedziałek mogliby chodzić dumni. Ale dla zawodnika równie ważne jest zwycięstwo w derbowym meczu. Szczególnie dla nas, gdyż w zeszłym sezonie dwa razy schodziliśmy z boiska pokonani - zakończyła grająca legenda Czerwonych Diabłów.

    Ryan Giggs

    Dwa razy głos przed meczem zabrał także boss United sir Alex Ferguson.

    Które miejsce oni teraz zajmują? - pytał retorycznie Ferguson zapytany o City.

    Zagrożeniem dla nas jest Chelsea i Liverpool, bowiem oni teraz są wyżej od nas w tabeli ligowej.

    Pieniądze są na przyszłość. Mark Hughes musi zdecydować, jaki kształt przyjmie jego zespół. Na obecną chwilę, pieniądze na nic się nie zdadzą. Doświadczyliśmy tego z Chelsea. Wydali bardzo dużo pieniędzy i od razu przełożyło to się na wyniki, bowiem zdobyli dwa tytuły mistrzowskie z rzędu. W ich przypadku to zadziałało, jednak jak widzimy, nie wszędzie to się sprawdza.

    Dowiedziałem się o tym pod koniec dnia - przypomina sobie sir Alex o sytuacji, kiedy to w końcówce okienka transferowego City zaczęło atakować rynek kilkoma ofertami. - Doszły mnie słuchy, że rzucili się na 5-6 piłkarzy i złożyli astronomiczne oferty. Sprawa z Robinho była ogromnym zaskoczeniem, bowiem wszyscy myśleli, że trafi do Chelsea.

    Jednak nasz klub radzi sobie bardzo dobrze z wyzwaniami. Musieliśmy stawić czoła Chelsea, bo inaczej zawszy bylibyśmy tylko drudzy. Na szczęście, po dwóch tytułach dla nich, przyszła kolej na dwa trofea dla nas.

    Łatwiej powiedzieć, niĹź zrobić - powiedział SAF na temat zapowiedzi City o wielkich transferach - “Styczeń to nie najlepszy miesiąc na kupowanie zawodnikĂłw. Jednak to zaleĹźy pewnie od tego jak City powiedzie się w europejskich pucharach. - zakończył boss United.

    sir Alex Ferguson

    KaĹźdy się zastanawia: 32 miliony funtĂłw, czy on aĹź tyle jest wart? - pytał Fergie na temat Robinho. - Gdy zdobywa takie bramki, jak ta w meczu z Arsenalem [lob nad Almunią - przyp. red.], to trzeba powiedzieć, Ĺźe ‘tak’. Jego odwaga i opanowanie w tej akcji były rewelacyjne. MoĹźe nie jest tak bardzo widoczny podczas meczĂłw, ale chwilami jego zagrania są magiczne.

    Nieważne czy zawodnik kosztuje 32 miliony, czy tylko 2 miliony funtów - dodał - Gdy piłkarz przeprowadza się z innego kraju, to trzeba zadbać o jego relacje z innymi piłkarzami, aklimatyzację w innej kulturze i naukę języka. Potrzeba wiele pracy z zagranicznymi zawodnikami, nie tylko z Brazylii czy z Argentyny, ale z każdego innego.

    To mi się podoba w dzisiejszych czasach: mam w klubie piłkarzy aż 17 różnych narodowości. To wspaniałe wyzwanie, by nad wszystkim zapanować i zapewnić spokój i harmonię w zespole - wyznał sir Alex.

    sir Alex Ferguson

    Kilka słów przed tym waĹźnym spotkaniem postanowili zabrać takĹźe gracze City (Micah Richards i Robinho), a takĹźe ich boss, były zawodnik “Czerwonych Diabłów”, Mark Hughes.

    To było nieprawdopodobne. Pokonanie United przed ich publicznością dodało nam wiary w siebie, a zwycięstwo w Teatrze Marzeń to już całkiem fantastyczne uczucie - mówi angielski defensor.

    Mamy więcej świetnych graczy niż przed rokiem i nie widzę żadnego powodu, dla którego nie moglibyśmy znów dwa razy ich pokonać.

    Micah Richards

    W piłce nie ma rzeczy niemożliwych - powiedział Robinho - Manchester City może i był małym klubem, ale za 2-3 lata? Kto wie?

    3-4 lata temu nikt nie słyszał Chelsea, która była średniakiem ligi angielskiej. Teraz są wielkim klubem. To dowodzi, że wszystko może się zdarzyć.

    Klub ma bardzo ambitne plany. Obserwujcie nas, w ciągu najbliższych kilku lat Manchester City stanie się wielkim klubem.

    Teraz w głowie mi tylko jedno: chcę zostać tu przez wiele lat i pomóc tworzyć historię. W następnym roku postaramy się o Ligę Mistrzów!

    Robinho

    Tu chodzi o mnie i mój klub. Spotkamy się z silnym przeciwnikiem, który wygrał Premier League oraz Ligę Mistrzów. To będzie naprawdę ciężki test - twierdzi Hughes.

    Jako manager chcę mierzyć się z najlepszymi i wygrywać. Moi piłkarze też tak uważają. Przecież jesteśmy profesjonalistami. Kiedy człowiek staje przed przed Manchesterem United, to właśnie trzeba zrobić. Pokonać najlepszych.

    Fergie jest inspiracją dla wszystkich managerów. Każdy chce dokonać tak wiele jak on, lecz jego wyniki są szczególny i nikt go nie przeskoczy - zakończył Boss City.

    Mark Hughes

    Jesteśmy w świetnej formie. To był wielki tydzień: rozpoczął się od pogromu Arsenalu, potem zwycięstwo w Pucharze UEFA z Schalke i to sprawia, że spodziewam się dobrej gry również jutro - mówi Hughes.

    Mark Hughes

    Składy obu zespołów

    Manchester City (cała kadra):
    Hart, Schmeichel, Zabaleta, Richards, Dunne, Ben Haim, Kompany, Onuoha, Garrido, Ball, Wright-Phillips, Elano, Ireland, Hamann, Fernandes, Robinho, Vassell, Mwaruwari, Sturridge, Evans

    Manchester United (cała kadra):
    van der Sar, Kuszczak, Foster, Rafael, Neville, Ferdinand, Vidić, Evans, Evra, O’Shea, Ronaldo, Park, Carrick, Fletcher, Anderson, Giggs, Nani, Rooney, Berbatow, TĂŠvez

    Sędzia:
    Howard Webb


    Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania

    W razie problemów z odtworzeniem filmików należy użyć przeglądarki Firefox.

    8′ Okazja Rooneya

    13′ Główka Ronaldo

    22′ Główka Berbatova

    26′ Okazja Evry

    31′ Okazja City

    41′ GOOOOL! Wayne Rooney!


    Nareszcie Anglik doczekał się 100 gola w Premier League!

    65′ Rzut wolny dla City

    67′ Druga żółta, a w rezultacie czerwona kartka dla Ronaldo

    93′ Strzał Rooneya i niesamowity powrĂłt Harta


    Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!

    Manchester City, Video,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Historia Manchesteru derbami okraszona

    Manchester City
    Nadeszła chwila zemsty. Po dwóch upokarzających porażkach w ubiegłym sezonie, Czerwone Diabły w końcu mają szansę zrehabilitować się w oczach swoich kibiców. Przed nami 151. Derby Manchesteru!

    Starcie tytanów, bitwa o Anglię czy może finał rozgrywek Premier League? Nic z tych rzeczy. Pojedynek United i City to walka o prymat i chwałę w Manchesterze. Kibice obu zespołów nie kryją w żaden sposób wzajemnej antypatii i przy każdej okazji dają temu wyraz. Dla kibiców City powodem do złośliwych uwag jest fakt, iż United tak naprawdę nie jest z Manchesteru, a Old Trafford znajduję się zaraz za granicą miasta. Kibice Czerwonych Diabłów mają jednak mocniejszy argument: wystarczy porównać liczbę trofeów obu zespołów i od razu wiadomo, kto rządzi i dzieli w Stolicy Północy.

    Cała rywalizacja bierze swój początek 12 listopada 1881 roku, kiedy zespół St. Marks podejmował na własnym boisku Newton Heath. Goście wygrali 3:0 i tak narodziły się pasjonujące derby. 14 lat później, St. Mark przemianowali się na Manchester City, a na początku XX. wieku Newton Heath stał się Manchesterem United.

    Do pierwszego ligowego meczu doszło 3 listopada 1894 roku na Hyde Road, który był w tamtym okresie siedzibą Manchesteru City. Podobnie jak 13 lat wcześniej, zwycięzcami okazali się goście, wygrywając 5:2.

    Po drugiej wojnie światowej, gdy Old Trafford wymagało gruntownego remontu spowodowanego zniszczeniami, jakich dokonali Niemcy, oba zespoły rozgrywały swoje mecze na stadionie Maine Road - ówczesnym obiekcie City. W sezonie 1946/47 zanotowano największą w historii frekwencję na derbach Manchesteru: bezbramkowy remis The Citizens i Czerwonych Diabłów obejrzało wtedy 78 tysięcy widzów.

    Rywalizacja ponownie nabrała rumieńcĂłw w latach ‘70 i derby Manchesteru. Jedno z najbardziej pamiętnych spotkań zostało rozegrane w sezonie 1973/74, kiedy United musiało wygrać ostatni ligowy mecz, przypadający właśnie z City, aby uniknąć degradacji z najwyĹźszej klasy rozgrywkowej. 10 minut przed końcem jedyną bramkę strzelił Denis Law –pierwszy KrĂłl Stretford End. Na zakończenie swojej piłkarskiej kariery, The King zawędrował do Niebieskich i miał to “szczęście” bycia gościem na Old Trafford. Law w Ĺźaden sposĂłb nie świętował zdobycia gola, a chwilę później został zmieniony. To trafienie obrosło mitem: do dzisiaj mĂłwi się jakoby relegowało Czerwone Diabły z First Division. Tymczasem prawda jest taka, Ĺźe nawet remis oznaczał dla United rozpoczęcie następnego sezonu w niĹźszej lidze.

    Peter Schmeichel może się pochwalić tym, iż występując w obu klubach nigdy nie został pokonany w derbach Manchesteru. Podczas 9-letniego pobytu w United, Diabły ani razu nie przegrały z miejscowym rywalem. Duńczyk przedłużył swoją passę podczas krótkiego epizodu w City w sezonie 2002/2003, kiedy Niebiescy wygrali spotkanie na Maine Road i wywieźli remis z Old Trafford. Co ciekawe, syn wielkiego bramkarza – Kasper – kontynuuje jego tradycję. Młody golkiper wystąpił w zeszłorocznym pojedynku na Eastlands Stadium, kiedy piłkarze Erikssona wygrali z nami 1:0.

    Oprócz Lawa, Schmeichela jest jeszcze kilka szczególnych postaci, których los pognał do obu klubów z Manchesteru. Na uwagę zasługuje tutaj najbardziej sam sir Matt Busby, który zanim został legendarnym trenerem The Reds, spędził 8 lat zawodniczej kariery w City. Andy Cole po 6 sezonach nękania bramkarzy rywali United, zawędrował do Blackburn, Fulham i w 2005 roku wylądował w The Citizens.

    Derby Manchesteru jako starcie tytanĂłw?

    man_city_abu_dhabi_2.jpg1 września 2008 roku za kwotę 200 milionów funtów doszło do transakcji między dotychczasowym właścicielem City a grupą inwestycyjną Abu Dhabi. Po przejęciu klubu z The Eastlands Stadium, Arabowie przystąpili do wzmożonej ofensywy na rynku transferowym. W ostatnim dniu okienka, włodarze City złożyli oferty kupna Dymitara Berbatova, Robinho i Ruuda van Nistelrooya. Ostatecznie, za sumę 32,5 mln funtów, udało im się kupić Brazylijczyka, który jedną nogą był już przecież w Chelsea. Nowi właściciele dali tym samym przedsmak swoich wielkich ambicji piłkarskich – w ich zamierzeniach nasi sąsiedzi mają stać się najlepszym klubem w Europie. Ha! Wolne żarty! Ale póki co, nie psujmy im zabawy w wydawaniu pieniędzy. Panowie z Dubaju zapowiedzieli wielkie zakupy w styczniowym okienku transferowym – do Niebieskich mają trafić Torres, Cristiano Ronaldo, Fabregas, David Villa i kilkunastu (sic!) innych znakomitych zawodników z całego świata, a szejkowie nie zamierzają szczędzić na nich grosza. 135 milionów funtów za Ronaldo? Po pierwsze: żaden zawodnik na świecie nie jest wart nawet połowy tej kwoty, co obrazuje nam irracjonalne podejście panów z Abu Dhabi do piłki nożnej. Po drugie: Portugalczyk ma swój rozum i nie zamieni klubu na gorszy.

    Jak zatem mogą wyglądać derby Manchesteru za 2 lata, kiedy City uzbroi się już w armię najemników za miliard funtów? Czy będzie to pojedynek na szczycie angielskiej piłki? The Citizens muszą przede wszystkim najpierw włamać się do pierwszej czwórki Premier League, a potem będzie można mówić o spotkaniu, które będzie elektryzować cały świat. Z pewnością wiele wyjaśnią nam styczniowe poczynania właścicieli na rynku transferowym. Wtedy przekonamy się, czy piłkarskie science-fiction stanie się w ich wykonaniu rzeczywistością, czy szumne zapowiedzi z początku sezonu okażą się dla kibiców City gruszkami na wierzbie.

    Jak było w poprzednim sezonie

    19.08.2007 r., III kolejka Premier League, Eastlands Stadium,
    Manchester City 1:0 Manchester United

    Niemal każdy początek sezonu United to swoisty test wiary wszystkich sympatyków Czerwonych Diabłów. Nie inaczej było w zeszłym roku. Pierwsze dwa mecze ligowe z Reading i Portsmouth zremisowaliśmy. Pojedynek derbowy miał być zatem w zamierzeniu podopiecznych Fergusona szansą na odbicie się od dna i złapanie wiatru w żagle.

    United dominowało na początku meczu, miało przewagę jeśli chodzi o posiadanie piłki, co nie przekładało się jednak w żaden sposób na wynik spotkania. W 31. minucie Deiberson Geovanni strzelił bramkę po świetnej akcji i asyście Elano. Po zdobyciu gola Czerwone Diabły zupełnie nie mogły się pozbierać, pozwalając swoim przeciwnikom konstruować coraz groźniejsze akcje. Minęła jednak 45. minuta i obie drużyny udały się do szatni, aby przygotować się do drugiej połowy spotkania.

    Po przerwie do ataku przystąpiły Czerwone Diabły. Ryan Giggs dośrodkował piłkę w pole karne rywali, Vidic jednak trafił w poprzeczkę! Gorzkie słowa Sir Alexa podziałały na piłkarzy United mobilizująco i to goście stopniowo zdobywali coraz większa przewagę. Dogodnych sytuacji nie potrafili jednak wykorzystać Carlos Tevez i Chris Eagles. Argentyńczyk miał jeszcze jedną dobrą szansę na wyrównanie w końcówce meczu - jego strzał minął jednak słupek bramki strzeżonej przez Kaspera Schmeichela. W końcu sędzia zagwizdał po raz ostatni i The Citizens mogli się cieszyć z pokonania Mistrzów Anglii.

    10.02.2008 r., XXVI kolejka Premier League, Old Trafford,
    Manchester United 1:2 Manchester City

    10 lutego br. w Teatrze Marzeń doszło do kolejnych derbów Manchesteru. Mecz odbył się zaledwie 4 dni po 50. rocznicy tragedii w Monachium. Z tej okazji piłkarze obu drużyn wystąpili w specjalnie przygotowanych na tę okazję replikach strojów wzorowanych na tych z lat 50.

    W pojedynku z The Citizens za kartki pauzował Wayne Rooney i jego absencja wyraĹşnie odbiła się na naszej grze. WaĹźne było rĂłwnieĹź nastawienie przeciwnika, ktĂłry śmiałymi atakami dawał do zrozumienia, iĹź chce zgarnąć 3 punkty w tym meczu. W 24. minucie po strzale i dobitce Dariusa Vassela goście wyszli na prowadzenie. W 45. minucie niesubordynację naszej obrony wykorzystał Benjani Mwaruwari. WspĂłlny popis Johna O’Shea i Rio Ferdinanda otworzył drogę Niebieskim do strzelenia drugiej bramki.

    Gospodarzy w drugiej połowie było stać tylko na bramkę honorową. Kontaktowego gola w 90. minucie strzelił rezerwowy - Michael Carrick. To trafienie pozwoliło nam złapać trochę wiatru w żagle, jednak czas nieubłaganie dobiegał końca i sędzia zagwizdał po raz ostatni w tym pojedynku.
    Stało się: Manchester City po raz drugi w sezonie wygrał derby z United i odniósł pierwsze zwycięstwo na Old Trafford od 38 lat.

    Obie ekipy przystąpią do tego meczu w nieco odmiennych nastrojach. Goście wygrali w Pucharze UEFA z Schalke 2:0, a w lidze pokonali Arsenal trzema bramkami. Dwa ostatnie spotkania United to natomiast bezbramkowe remisy. Naszych atakujących ogarnia obecnie niemoc, niezrozumiała zresztą przy tej klasie zawodników ofensywnych. Jak poukłada to Ferguson? I kiedy w końcu ta maszynka zacznie funkcjonować w pełni sprawnie? Podobny ból głowy może mieć Mark Hughes, gdy za kilka miesięcy jego kadra powiększy się o gromadkę biegających kilkudziesięciu milionów.

    Jak będzie w niedzielę? Słuszna odpowiedź jest tylko jedna:

    Manchester is RED!!!

    Manchester City, Manchester United,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Rok 1974 - czyli City odprawia United do 2 ligi…

    JuĹź 30 listopada Manchester United zmierzy się ze swoim odwiecznym rywalem zza miedzy - Manchesterem City. Jeśli popatrzymy na ostatnie lata łatwo zauwaĹźyć, Ĺźe Czerwone Diabły zdominowały ogĂłlnie scenę piłkarską. Tym bardziej zaś zdominowały ją w swoim rodzinnym mieście. Jednak w 1974 roku, właśnie za sprawą jednego meczu z The Citizens, Manchester United spadł do Ăłwczesnej 2 ligi. Co ciekawe, przyczynił się do tego były Diabeł, legenda United - Denis Law…

    Serwis goal.com niedawno zamieścił bardzo ciekawą historię związaną ze zbliĹźającymi się derbami Manchesteru. Historię, ktĂłra ma coś z tragedii, a zarazem podkreślającą wielkość jednego piłkarza. Jednak zacznijmy od niedalekiej przeszłości. Parę miesięcy temu sir Alex Ferguson odsłonił pomnik trzech wielkich legend United - Bobby’ego Charltona, George’a Besta oraz, wspomnianego wcześniej, Denisa Lawa. Dla wielu kibicĂłw Czerwonych Diabłów ostatni z trĂłjcy był tym ulubionym. Dołączył do klubu z Old Trafford w 1962 roku za rekordową jak na owe czasy kwotę 115 tys funtĂłw. NiektĂłrym wydawało się, Ĺźe jest to kwota astronomiczna, jednak Law, ktĂłry był stworzony do strzelania bramek, był warty kaĹźdego wydanego na niego pensa.

    Obecnie kaĹźdy jest pod wraĹźeniem wyczynu Cristiano Ronaldo z poprzedniego sezonu (strzelił 42 bramki), jednak portugalskiemu skrzydłowemu zabrakło czterech trafień, aby wyrĂłwnać rekord Denisa. Był nazywany “The Lawman” albo po prostu “The King”.

    Co tu dużo mówić - legenda Old Trafford i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak jego wielkie zasługi dla klubu nie przesłaniają faktu, że przyczynił się do spadku Manchesteru United do 2 ligi.

    Przez 11 lat był Czerwonym Diabłem z krwi i kości, jednak na sam koniec swojej piłkarskiej kariery powrócił do naszych lokalnych rywali. 6 lat po wywalczeniu Pucharu Europy, Manchester United znajdował się na dole tabeli First Division. 27 kwietnia 1974 roku w ostatni dzień sezonu Czerwone Diabły zmierzyły się na Old Trafford z The Citizens. Na nieszczęście United, Denis Law wykorzystał swoją szansę strzelecką i dosłownie odesłał ManUtd do 2 ligi. Jednak nigdy nie cieszył się z tego gola. Jak prawdziwy dżentelmen pokazał wielki szacunek. Wiedział, że jest to jego ostatni mecz w profesjonalnej karierze. Ostatni, w którym strzelił bramkę, będącą tak brzemienna w skutkach. Tak o tym opowiada sam Denis Law:

    Nigdy nie czułem się tak smutno jak w ten weekend. Po 19 latach strzelania bramek strzeliłem tę jedną, ktĂłrej tak naprawdę nie chciałem…

    Na zwieńczenie kariery w Manchesterze City zdążył wywalczyć Puchar Ligi, pokonując w finale 2:1 Wolverhampton. W ostatniej ligowej kolejce sezonu 1973/74 doszło do wielkiego meczu derbowego. Law na pewno był nieco rozdarty, ale chciał zagrać. Co więcej, to on strzelił w 85. minucie meczu zwycięską bramkę dla City. Była to jednak bramka niezwykła. Pod wodzą Docherty’ego United nie radziło sobie za dobrze i ta właśnie bramka, ta porażka była gwoździem do trumny - gwarantowała spadek Czerwonych Diabłów z First Division. Zarazem była to jedyna bramka w tym meczu. Gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, na twarzy Denisa malowały się różne negatywne emocje - był w tym jednym momencie psychicznie zniszczony bardziej niż kiedykolwiek w ciągu całej swojej kariery. Kiedy strzelał tego gola nie wiedział, że przeważy on o spadku z ekstraklasy miejscowych rywali, a zarazem klubu, który tak kochał. Kiedy zdał sobie z tego sprawę - nie cieszył się z bramki, zwycięstwa. Schodził z boiska z opuszczoną głową. To był jego ostatni mecz w karierze klubowej. Nigdy więcej nie kopnął profesjonalnie piłki.

    Legendy: Denis Law - chłopak z korkami od sąsiadów.

    Być moĹźe derby Manchesteru nie są tak znane jak chociaĹźby te londyńskie, a jednak niosą ze sobą wspomnienia wielu wydarzeń i bardzo ciekawych historii oraz niespodziewanych zwrotĂłw akcji. W ten weekend być moĹźe będziemy świadkami tworzenia się nowej historii…

    Źródło: Goal.com

    Denis Law, historia, Manchester City, Manchester United,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Brak Anglii w Anglii

    Sepp Bllatter
    Ostatnio dużo mówi się o blatterowskim marzeniu wprowadzenia we wszystkich ligach, a zwłaszcza angielskiej, systemu 6+5. Dla przypomnienia - oznacza to, że np. w Anglii w każdym meczu po każdej ze stron musi występować co najmniej 6 Anglików, natomiast pozostała piątka może być innej narodowości. Większość silnych klubów pluje na to, wiedząc, że wprowadzenie takiej zasady znacznie osłabiłoby ich zespoły, a także zmusiło do pozbycia się kilku światowej klasy zawodników. Zakładając, że zasada ta zostanie w pełni wprowadzona za kilka lat, to może ona napsuć United sporo krwi.

    Kibice United, w tym ja, dużo mówią o wybitnych wychowankach United okresu fergusonowskiego – Giggs, Scholes, bracia Neville’owie, Beckham, Butt, obecnie do grona niezwykle zdolnych wychowanków pretenduje Danny Welbeck. Wśród tylu nazwisk tylko jeden z tej szkółki nie jest rodowitym Anglikiem (paradoksalnie jest najbardziej utytułowany z nich wszystkich). A teraz przyjrzyjmy się obecnej zdolnej młodzieży (wykaz nazwisk zawodników pierwszego składu, którzy nie ukończyli 20 roku życia): Fabio, Rafael, Evans, Anderson, Gibson, Possebon, Welbeck.

    Na razie w spokoju zostawmy zawodników wypożyczonych. Z tej grupy tylko jeden jest Anglikiem (choć jego rodzina jest z Ghany). Poza tym czterech Brazylijczyków, dwóch mieszkańców Irlandii Północnej – nie najlepszy wynik. Grupa wypożyczonych zawodników obejmuje: Danny’ego Simpsona, Lee Martina, Fraizera Campbella oraz Craiga Cathcarta. Tu już lepiej, aż trzech Anglików i tylko jeden mieszkaniec Irlandii Północnej. Co nie zmienia faktu, że biorąc pod uwagę jedenastu zawodników, których wymieniłem, tylko półtora Anglika (Danny’ego Welbecka liczymy jako połówkę, do tej grupy może dołączyć Fraizer Campbell) ma realne szanse grania co jakiś czas w pierwszym składzie mistrzów Anglii.

    Przyjrzyjmy się teraz reszcie składu. Wśród pozostałych dwudziestu jeden graczy, tylko ośmiu ma angielskie obywatelstwo – Ben Foster, Gary Neville, Wes Brown, Rio Ferdinand, Owen Hargreaves, Michael Carrick, Paul Scholes i Wayne Rooney. Przenieśmy się trzy lata do przodu. Ze składu odpadnie na pewno dwóch zawodników – Scholes i Neville – z powodu wieku. Zostanie ich siedmiu. Owena cały czas męczą kontuzje, więc niewykluczone, że skończy jak Saha. Zostało pięciu. Załóżmy, że Foster przegra rywalizację z Kuszczakiem, zostaje czterech. Wes, Rio, Michael i Wayne. Dołączmy do tego Danny’ego lub Fraizera (nie mogą występować w trójkę z Waynem, system 4-3-3 nie jest najlepszym rozwiązaniem w obecnym futbolu). W sumie, jak się uprzemy, to wyciągniemy tych sześciu zawodników z Anglii, ale z dużym trudem, do tego na ławce posiadając tylko jednego dodatkowego Syna Albionu, który nadaje się do drużyny, jaką jest Manchester United. Wyobrażacie sobie taki zespół po wprowadzeniu zasady 6+5? Ja nie. Do niedawna podobny system cechował londyński Arsenal, gdzie jedyny Pan i Władca, Arsene Wenger, bardzo chętnie sprowadzał swoich rodaków zza kanału La Manche.

    Przejdźmy może jednak do meritum sprawy. Anglia popada w poważne, futbolowe problemy. Brakuje jej zdolnych wychowanków, a jeśli już się tacy pojawiają, to trafiają do Lauge One lub The Championship, gdzie po kilku latach marnują talent i świat o nich zapomina. Blatter i Platini zacierają ręce, bo angielskiej piłki nie znoszą z całego serca i zrobią wszystko, by przerwać jej hegemonię w Europie. Jak na razie, angielskie kluby tylko pomagają dwóm wizjonerom, robiąc, co się da, by wyeliminować z gry utalentowanych zawodników angielskich.

    Mnie, jako kibica Untied, najbardziej boli to, że klub, który słynął ze świetnego centrum szkolenia młodzieży i wyśmienitej myśli szkoleniowej w pogoni za sukcesami idzie śladem swoich największych konkurentów – Chelsea, Arsenalu i Liverpoolu – kupując gotowe produkty, zamiast męczyć się z wyrobieniem własnych. Zamiast braci Neville’ów mamy braci da Silva, zamiast Nicky’ego Butta i Davida Beckhama mamy Gibsona i Possebona, zamiast Scholesa mamy Andersona. Czy to wszystko nie wygląda wręcz tragicznie? I choć my, jako zagraniczni kibice angielskich klubów, nie zwracaliśmy nigdy większej uwagi na narodowość zawodników na boisku, to niedługo może stać się to największą bolączką, za sprawą idealisty Blattera. Dotyczy to w równym stopniu United, co innych zespołów z czołówki Premier League, co pozwala sądzić, że w przypadku wprowadzenia 6+5 siła całej ligi angielskiej spadnie o kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt procent w stosunku do jej obecnego poziomu.

    Premier League, Premiership, Sepp Blatter,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • George Best: nie umierajcie tak jak ja

    George Best
    Wydaje mi się, Ĺźe George Best to sportowiec, o ktĂłrym powiedziano najwięcej przez ostatnie czterdzieści lat i najlepszy przykład upadku człowieka, ktĂłry był na szczycie świata i na ustach… wszystkich kobiet bez wyjątku. Co najwaĹźniejsze, człowiek o nieprawdopodobnym talencie piłkarskim, na temat ktĂłrego moĹźna pisać bez końca i zamiłowaniu do rozrywek. Było ich tak wiele, Ĺźe te sprowadziły go do grobu, a warto napomnieć, iĹź zdecydowanie za wcześnie. Choć nigdy nie widziałem go na Ĺźywo, uwaĹźam, Ĺźe to jeden z najlepszych piłkarzy w całej historii futbolu i bezsprzecznie jedna z największych legend Manchesteru United. Kto wie czy właśnie nie największa.

    Wczoraj minęła trzecia rocznica od śmierci nieprawdopodobnego Irlandczyka z Ulsteru, którego imieniem nazwane zostało lotnisko narodowe z Belfastu. Nieprawdopodobny charakter uczynił go unikatowym zawodnikiem i człowiekiem. George w trakcie i po przepitej, aczkolwiek nieprawdopodobnej karierze, słynął również z ciętego języka i zabawnych komentarzy. Na temat Davida Beckhama powiedział:

    Nie potrafi grać lewą nogą, nie potrafi główkować, nie potrafi wykonać poprawnego wślizgu i nie strzela zbyt wielu goli. Poza tym, jest w porządku.

    Ogólnikowo karierę Besta można opisać jako wielki start w barwach Manchesteru United, zostanie pierwszoplanową gwiazdą zespołu i zdobycie Pucharu Europy w 10-lecie po tragedii lotniczej w Monachium, w której życie straciło wielu ludzi związanych z klubem, a przede wszystkim 8 zawodników. Potem zaczęły się problemy. Bycie na topie, wieczne imprezy i goszczenie na pierwszych stronach brytyjskich brukowców (o tak, ze zdecydowanie większą częstotliwością niż Boruc). Pozaboiskowe ekscesy Georgiego przekładały się rzecz jasna na jego formę sportową, która była coraz gorsza. Kondycja słabła, lat przybywało, lecz kiedy wydawało się, że znajdował się w najlepszym wieku dla profesjonalnego futbolisty, on był już u schyłku swoją karierę.

    United z bólem serca musieli pożegnać się z enfant-terrible wyspiarskiego futbolu, który już nigdy nie mógł się odnaleźć, choć warto napomnieć, iż przez krótki pobyt w Stanach Zjednoczonych zdobył bramkę, którą uważa się za jedną z najpiękniejszych w historii piłki kopanej.

    Best imponował młodzieĹźy, dla ktĂłrej był piątym Beatlesem, a przy okazji najlepszym skrzydłowym na świecie. Cechowały go długie włosy i gwiazdorski styl Ĺźycia, gdyĹź nie lubił znikać na długo ze świateł reflektorĂłw. Czas jednak krĂłtko przypomnieć jaki tak naprawdę był George Best na boisku. Nieustępliwy. Tak samo jak obecnie Wayne Rooney lub jeszcze bardziej. Nigdy nie odstawiał nogi, zawsze z trudem znosił poraĹźki i chciał jak najszybciej się odegrać. Lubił rozstrzygać mecze jednym niekonwencjonalnym zagraniem, brać ciężar gry na siebie. Miał wspaniałą technikę, przyjęcie, strzał i start do piłki. Kiedy ta trzymała się jego nogi, był on nie do zatrzymania i dla przyjemności lubił draĹźnić się z defensorami druĹźyn przeciwnych poprzez zakładanie im siatki bądĹş wkręcanie w ziemię. Gdyby odjąć hazard, alkohol i… nadmierną ilość kobiet u jego boku - byłby piłkarzem, ktĂłry nie zniknąłby tak szybko z europejskich boisk.

    Nie ma bowiem miejsca dla ludzi, ktĂłrzy nie oddają się w pełni grze dla Manchesteru United i mimo częstych wyskokĂłw, nadal imponował i czarował na murawie. Zarząd, jak i szkoleniowiec “Czerwonych Diabłów”, nie mĂłgł bez końca tolerować niesubordynacji podopiecznego. Upominany “Bestie” nie brał sobie uwag do serca, a jak brał… to szybko o nich zapominał przy następnej kolejce w jednym z barĂłw. Ĺťył pełnią Ĺźycia, nigdy nie odkładał pieniędzy, cholernie lubił je wydawać w trybie natychmiastowym. Zawsze na rozrywki. Z uzaleĹźnienia od alkoholu zdawał się nigdy nie robić problemu:

    W 1969 roku rzuciłem kobiety i alkohol - to było najgorsze 20 minut mojego życia.

    Nigdy nie budziłem się rano z zamiarem upicia się. To działo się samo z siebie.

    Po zakończeniu kariery myślałem nad tym, co może jeszcze sprawiać mi taką radość. Może właśnie alkohol czynił mnie szczęśliwszym człowiekiem?

    Owszem, przestawałem pić, ale tylko podczas snu.

    Większość swojego majątku przeznaczyłem na kobiety, drinki i szybkie samochody. Resztę po prostu roztrwoniłem.

    Urodziłem się z wielkim darem, który nie raz obracał się przeciwko mnie.

    O Beście powiedziano już wszystko. Ja chciałem pokrótce znów przypomnieć o jednym z najwybitniejszych zawodników pięknego sportu. Zawsze był i będzie stawiany w tym samym szeregu, co Diego Maradona i Pele. Za życia powiedział, iż po upłynięciu pewnego czasu, nikt nie będzie pamiętał o jego życiowych porażkach, a wyłącznie o nieprawdopodobnych wyczynach w barwach United. Tak właśnie jest, choć nie da nie poświęcać się uwagi hucznemu i burzliwemu życiu gwiazdora. Po jego śmierci w stolicy Irlandii Północnej ukazały się nawet banknoty 5-funtowe z podobizną byłego reprezentanta tego kraju. Nie muszę chyba dodawać, że limitowana edycja rozeszła się raptem kilka dni po premierze.

    Z łoĹźa śmierci w szpitalu, George powiedział: “Nie umierajcie tak jak ja“…

    George Best,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Wideo z meczu Villarreal CF - Manchester United

    Sir Alex FergusonWitam wszystkich kibicĂłw Manchesteru United i zapraszam na relację video z meczu “Czerwonych Diabłów”! Dziś podopieczni Fergusona zagrają mecz w słonecznej Hiszpanii, gdzie zmierzą się z zespołem Villarreal.

    Zaledwie trzy razy oba zespoły grały ze sobą. Zaskakujące jest to, że wszystkie z nich zakończyły się remisami i nie padła dotychczas jeszcze żadna bramka! W tabeli grupy E sytuacja przedstawia się dla obu drużyn niemal identycznie - obie mają po 8 punktów i praktycznie pewny awans do dalszego etapu rozgrywek. Prowadzenie obejmuje jednak drużyna United, gdyż ma zdecydowanie lepszy bilans bramkowy (7-1, przy 9-5 Villarrealu).

    Tytułem ciekawostki dodajmy jeszcze, Ĺźe Villarreal nie przegrał do tej pory Ĺźadnego meczu w LM na własnym terenie. “Czerwone Diabły” zaś nie odnieśli poraĹźki od 8 meczĂłw w CL, a po raz ostatni przegrali z na San Siro (0:3 z Milanem) w maju 2007 roku.

    Wypowiedzi przedmeczowe

    Obecny gracz Villarreal, a kiedyś Arsenalu, Robert Pires, dobrze pamięta styl gry United i, jak mĂłwi, nie moĹźe doczekać się starcia z “Czerwonymi Diabłami”.

    Mecz w Lidze Mistrzów z Manchesterem United - drużyną, którą dobrze znam - będzie dla mnie czymś specjalnym - powiedział.

    To nie będzie łatwe spotkanie. Anglicy mają świetny skład, ale my chcemy coś udowodnić.

    Między mną a nimi nie ma żadnej nienawiści - to zwykły wymysł dziennikarzy.

    Czuję ogromny respekt, a każdy wie, ile w Anglii znaczy to słowo.

    Robert Pires

    Kilka słów przed meczem powiedział Marcos Senna. Hiszpan stwierdził, Ĺźe pomocnik “Czerwonych Diabłów” jest bardzo dobrym graczem, aczkolwiek niekompletnym.

    Cristiano jest świetnym zawodnikiem, ale jak już raz powiedziałem, stanowi tylko 50% siły napadu United - twierdzi Senna.

    Teraz sądzę, że przeceniłem kiedyś jego umiejętności. Kiedy Ronaldo nie strzela bramek, jego możliwości są ograniczone. Tak, jest szybki, lecz większość jego rajdów to nieefektywne popisy.

    Nie jest zawodnikiem kompletnym, tak jak Ronaldinho za swoich czasów - tłumaczy Senna.

    Brazylijczyk potrafił strzelać bramki, rzuty karne czy wolne, dryblować, przejmował podania przeciwnika, asystował i biegał wszędzie - zakończył Marcos.

    Marcos Senna

    Także trener naszych dzisiejszych przeciwników Manuel Pellegrini powiedział kilka słów na temat spotkania z United. W swojej wypowiedzi odniósł się także do ostatniej przegranej Villarrealu na własnym stadionie (0:3 z Realem Valladolid).

    Takie porażki zawsze bolą, ale trzeba się po nich szybko pozbierać. Najważniejszą rzeczą będzie powrót do dobrej gry i zakwalifikowanie się do następnej rundy - powiedział trener Villarreal.

    Ta wpadka może nam pomóc, gdyż wyciągniemy z niej odpowiednią lekcję i będziemy chcieli zagrać tak, by wymazać naszą plamę. Jest wiele wytłumaczeń dla naszej porażki - jednym z nich była przerwa reprezentacyjna. Ale prawda jest taka, że nie wyszliśmy dostatecznie skoncentrowani na ten mecz i przegraliśmy go z własnej winy. Teraz będziemy chcieli to naprawić w meczu z United - zakończył Pellegrini.

    Manuel Pellegrini

    Składy obu zespołów

    Villarreal CF:
    Diego Lopez - Javi Venta, Rodriguez, Fuentes, Capdevila; Cazorla, Senna, Eguren, Pires; Rossi, Ibagaza.
    Ławka rezerwowych: Viera, Edmilson, Franco, Cygan, Mati Fernzndez, Angel, Bruno.

    Manchester United:
    Kuszczak - O’Shea, Ferdinand, Evans, Evra, Ronaldo, Carrick, Fletcher, Nani, Anderson; Rooney.
    Ławka rezerwowych: Foster, Park, Vidić, Giggs, Rafael, Gibson, Tevez.

    Sędzia:
    Główny: Roberto Rosetti
    Liniowi: Stefano Ayroldi, Paolo Calcagno
    Techniczny: Massimiliano Saccani


    Filmiki video z najciekawszymi akcjami spotkania

    W razie problemów z odtworzeniem filmików należy użyć przeglądarki Firefox.

    5′ Okazja Villarrealu

    41′ Wspaniała okazja Ronaldo!

    Skrót pierwszej połowy

    66′ Okazja Rooneya

    82′ Czerwona kartka dla Capdevili


    Zapraszamy do dyskusji na temat meczu!

    Video, Villarreal,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Najładniejsza bramka 14. kolejki Premier League

    Najładniejsza bramka 14. kolejki Premier League
    Za nami dziewięć spotkań 14. kolejki Premier League, pora więc przyjrzeć się bramkom strzelanym w miniony weekend na angielskich boiskach, i wybrać najładniejszą z nich. Tym razem piłkarze nie rozpieszczali nas tak, jak tydzień temu. Było jednak kilka goli, które warto sobie przypomnieć. Zapraszam do oglądania i głosowania.

    1 – Robinho (Man City – Arsenal)


    Kontra, po której gospodarze wyszli na prowadzenie 2:0. Shaun Wright-Phillips zagrał prostopadłą piłkę między obrońców Arsenalu, do której wybiegał Robinho. Brazylijczyk wyszedł sam na sam z Almunią i pokonał bramkarza Kanonierów doskonałym, miękkim lobem.

    2 –Johnson (Portsmouth – Hull)

    5:20 – 6:10

    Gol na 2:1 dla Portsmouth. Piłkę wybitą przez obrońcę Hull przejął Glen Johnson i z ok. 25 metrów posłał kapitalne uderzenie z woleja. Wysunięty kilka metrów przed bramkę Myhill nie miał szans.

    3 – Sidibe (Stoke – WBA)

    4:55 – 5:40

    Jedyna bramka tego spotkania, której autorem był Mamady Sidibe. Po ładnej wymianie podań z lewej strony boiska dośrodkował piłkę Higginbotham, a napastnik reprezentacji Mali wyskoczył wyżej, niż obrońca gości i mocną główką posłał piłkę w przeciwległy róg bramki Scotta Carsona.

    4 – Taylor (Middlesbrough – Bolton)

    1:40 – 2:10

    Była raptem 10. minuta meczu, gdy Matthew Taylor zdobył drugiego już w tym meczu gola dla Boltonu. Po płaskim dośrodkowaniu Taylor świetnym przyjęciem piłki uwolnił się od kryjącego go obrońcy, po czym precyzyjnie strzelił w długi róg. Futbolówka wpadła do siatki odbijając się od słupka.

    5 – Elmander (Middlesbrough – Bolton)

    6:10 – 6:50

    Jeszcze jedna bramka z meczu M’Boro – Bolton. Jej autorem był Johan Elmander, który po wrzutce na 16 metr przyjął piłkę na klatkę piersiową i mocnym strzałem po przekątnej pola karnego pokonał Rossa Turnbulla.

    Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.

    bramki, Premier League, Premiership,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Tevez wart świeczki?

    Tevez wart świeczki?
    Nie będę ukrywał, że inspiracją do napisania tego tekstu był dla mnie artykuł mojego redakcyjnego kolegi Filipa, który starał się przekonywać czytelników, że Carlos Tevez jest wart przysłowiowej świeczki. Pozwolicie, że przedstawię swój punkt widzenia na sprawę zawodnika, za którego - według prasowych doniesień - włodarze Manchesteru United musieliby wyłożyć około trzydziestu milionów funtów.

    Nie chcę bawić się w księgowego zespołu z Old Trafford, ale chyba kaĹźdy z nas zadaje sobie pytanie “czy warto ?”. MĂłwimy przecieĹź o ogromnej sumie pieniędzy, ktĂłra powinna rĂłwnać się przecieĹź z niezbyt często spotykaną jakością gry. Dymitar Berbatov nie musiał występować nawet pół roku w Teatrze Marzeń, Ĺźeby przekonać kibicĂłw “Czerwonych Diabłów”, Ĺźe naleĹźy do zawodnikĂłw zdolnych do magicznych zagrań. Asysta Bułgara przy bramce Ronaldo w spotkaniu z West Ham United z pewnością znajdzie się wśrĂłd najlepszych zagrań całego sezonu. Tymczasem Tevez gra juĹź drugi sezon z Diabełkiem na piersi, a wciąż mĂłwiąc o pozytywach w jego grze wymienia się przede wszystkim olbrzymią determinację. Oczywiście, waĹźna i ceniona cecha przede wszystkich wśrĂłd diabelskich fanĂłw, ale czy to nie za mało jak na piłkarza wartego - według właścicieli jego zawodniczej karty - bagatela 30 mln. funtĂłw?

    KaĹźdy ponoć wie, Ĺźe idol kibicĂłw “MłotĂłw” potrafi kropnąć z dystansu. Niestety, nam pozostaje tylko wierzyć w te legendy, bo Carlos w barwach Manchesteru United zza 16-stki strzelił ledwie jedną bramkę (o ironio z WHU). Bilans taki sam jak w przypadku krĂłla pola karnego Ruuda van Nistelrooy’a, ktĂłry z tego powodu był obiektem kpin kibicĂłw innych druĹźyn. Wracając do Teveza - nie mogę się oprzeć wraĹźeniu, Ĺźe 24-letni Argentyńczyk po przeprowadzce na Wyspy Brytyjskie stanął w rozwoju. A być moĹźe poczynił nawet krok wstecz.

    Gdy przypomnę sobie bowiem Teveza sprzed kilka lat, to widzę zawodnika potrafiącego przejść dryblingiem kilku rywali, błyskotliwego, ktĂłremu futbolĂłwkę moĹźna było odebrać w większości wypadkĂłw tylko poprzez nieprzepisowe zagranie. Po transferze do United pozostała tylko ta ostatnia cecha. Z początku moĹźna to było tłumaczyć faktem, iĹź Carlos nie przepracował okresu przygotowawczego wraz z całą druĹźyną i z biegiem czasu będzie tylko lepiej. I było, ale wcale nie tak duĹźo jak chyba kaĹźdy oczekiwał. Nadal niestety mamy obraz Argentyńczyka, ktĂłry wygląda jakby biegał na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Z dogonieniem Teveza problemĂłw chyba nie ma Ĺźaden obrońca z Premier League. Popularny “Apacz” sprinterem nie jest, ale nie jest rĂłwnieĹź typem zawodnika, ktĂłry na boisku widzi tyle co Wayne Rooney. Na domiar złego, Tevez - podobnie zresztą jak Rooney - nie zalicza się do specjalistĂłw od strzelania bramek. Owszem, Argentyńczyk zaliczył w poprzednim sezonie kilka waĹźnych trafień, ale na swoim koncie ma rĂłwnie kilka “wybitnych pudeł” (derby z MC, czy wyjazdowy mecz z Boltonem). Warto pamiętać, Ĺźe “Apacz” strzelił w ubiegłym sezonie ledwie jedną bramkę więcej niĹź nękany kontuzjami Wayne Rooney. Jeśli zaś na tapetę weĹşmiemy asysty, to tutaj Tevez wypada jeszcze gorzej (8 podań po ktĂłrych koledzy skierowali piłkę do siatki, co przy 14-stu Rooney’a jest dorobkiem nie budzącym wielkiego uznania). Obecny sezon działa rĂłwnieĹź na niekorzyść dla argentyńskiego internacjonała.

    Co więc daje nam osoba Argentyńczyka, aby wydawać za niego prawdziwą fortunę? Na to pytanie staram sobie odpowiedzieć od dobrych kilku miesięcy, ale niestety bez efektu. Nie chcę niniejszym tekstem przekonywać, Ĺźe Carlos Tevez złym piłkarzem jest. Nic z tych rzeczy - Argentyńczyk to nieprzeciętny zawodnik, ktĂłry pewnie byłby gwiazdą w wielu innych zespołach. Jednak nie w United. Dla gorszej wersji Wayne’a Rooney’a nie ma miejsca w Teatrze Marzeń, a na pewno nie kosztem 30-stu milionĂłw funtĂłw. Na pewno nie teraz, kiedy na zapleczu pierwszej druĹźyny aĹź roi się od utalentowanych napastnikĂłw. Wielki potencjał potwierdził niedawno Danny Welbeck, świetnie na wypoĹźyczeniu radzi sobie Fraizer Campbell (wcale niemniej waleczny niĹź Tevez), zaś w akademii zachwycają Federico Macheda i Davide Petrucci. Nie zapominajmy, Ĺźe jest rĂłwnieĹź Manucho, ktĂłry pĂłki co - podobnie jak Tevez - straszy swoich przeciwnikĂłw tylko wyglądem.

    Wydaje mi się, że cierpliwość Carlosa jest na wykończeniu. Ambicje argentyńskiego napastnika zdają się sięgać wyżej niż ławka rezerwowych Manchesteru United, na którą jest po prostu skazany. Kwestią czasu pozostaje to, kiedy Tevez publicznie wyrazi swoje niezadowolenie ze statusu rezerwowego i zachęci innych europejskich gigantów do skorzystania z jego usług. Myślę, że dla samego zawodnika wyjechanie poza Wyspy Brytyjskie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Manchester United na takim wyjściu również wiele by nie stracił.

    Carlos Tevez,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy:


  • Norwegia Czerwonymi Diabłami stoi!

    Norwegia Czerwonymi Diabłami stoi!
    Wybrałem się w poprzedni weekend w podróż do moich znajomych do Norwegii, a dokładnie do Bergen. Jest to niewielka miejscowość położona na zachodnim wybrzeżu tego kraju. Nic szczególnego nie można o niej powiedzieć poza tym, że jest nazywana bramą do fiordów oraz słynie z największej amplitudy opadów na kontynencie. Przygotowałem się zatem na ciągłe ulewy. Jedyna dobrą wiadomością było to, że temperatura rzadko spada tam poniżej zera. Jako kibic United wiedziałem o samej Norwegii jedynie tyle że pochodził z niej Ole Gunnar Solskjaer . Jednakże w planie nie miałem żadnej związanej z tym atrakcji. Co jednak miało się dopiero okazać, szykowała się dla mnie spora pozytywna niespodzianka.

    Pub + piłka nożna = dobra zabawa.

    Nie będę się tutaj rozpisywał co do szczegółów mojej podróży a skupię się jedynie na kilku najbardziej interesujących wątkach. Otóż to, już pierwszego dnia wybraliśmy się na „mały” wypad do pubu. Była to sobota, także cel był jeden - obejrzeć kilka meczów Premier League wraz z kibicami dwóch drużyn z północnego Londynu oraz jednym kibicem drużyny znad rzeki Mersey. Po krótkiej wycieczce po starym mieście rozdzieliliśmy się i mniejsza grupka udała się w poszukiwaniu pubu, w którym pokazywano by mecz United. Wspomnieć tutaj muszę, że kultura nocnych lokali jest tam bardzo rozwinięta a brytyjskich pubu jest wręcz multum. W końcu znaleźliśmy odpowiedni lokal i weszliśmy do środka.

    Pub pełen był kibiców ubranych w przeróżne czerwone koszulki. Przewijały się osoby w prawdziwych rarytasach jak koszulka z 1985 roku albo obecny trzeci strój. Przekrój zatem był całkiem spory. Aż wstyd mi było, że nie zabrałem ze sobą koszulki z sezonu 1998/99 – mojej ulubionej. Sam pub pełen była gablot z koszulkami jak np. z sezonu 1995/96 z autografami graczy United lub innych europejskich klubów. Widok w pubie był wręcz niesamowity, większą ilość kibiców w czerwonych strojach można spotkać chyba jedynie na stadionie. Jednakże, co typowe dla Skandynawów, zachowują się oni dość powściągliwie a moje pojedyncze przyśpiewki nie były w stanie obudzić w nich śpiącego ducha kibica.

    Przy tej okazji uciąłem sobie też krótką rozmowę z lokalnym kibicem i o mało nie zdumiałem gdy opowiedział mi o tutejszym klubie kibica Man Utd. Okazało się bowiem, że w Bergen nie dość, że jest sklep z gadżetami to znajduje się także biuro oficjalnego MUSC Scandinavian Branch. Oczywistym stało się, że w najbliższy pracujący dzień, czyli poniedziałek, będę musiał się tam udać. Po dalszej rozmowie z owym Kibicem, niestety nie członkiem MUSC, dowiedziałem się kilku faktów skąd wzięła się jego sympatia do United. Nikogo nie zdziwi fakt, że ich bohater narodowy – Ole Gunnar Solskjaer – jest sprawcą całego zamieszania. Jest on dla tamtejszych kibiców piłki nożnej niemal ikoną. Ponadto cała Norwegia zachłysnęła się Premier League. We wszystkich pubach w weekend aż roi się od kibiców wszelakich klubów. W poszczególnych lokalach pokazywane są pojedyncze mecze. W takie dni puby zapełniają się w takim stopniu, że wiele osób musi oglądać mecze na stojąco. Jedynym minusem jest brak meczowej atmosfery. Reakcje biesiadników podczas meczu sprowadzają się jedynie do krzyków w przypadku strzelenia bramki albo wzdychania gdy zmarnowana została wyśmienita sytuacja. Niemniej jednak wypad na mecz był jak najbardziej udany. Natomiast na samą myśl odwiedzenia tutejszego Klubu Kibica dostawałem wypieków.

    We are UNITED

    Jak postanowiłem tak też zrobiłem. W poniedziałek udałem się na małą wycieczkę krajoznawczą i po około piętnastu minutach marszu zawitałem pod neonem z logiem mojego ukochanego klubu. Od razu kiedy wszedłem do środka aż podskoczyło tętno a przed moimi oczami ukazała cie cała masa rzeczy opatrzonych logiem Man Utd. Sam sklepik nie był za duży, a ja pozwoliłem sobie jedynie na zakup kilku gadżetów z dosyć ograniczonego asortymentu. Uciąłem sobie też krótką rozmowę z pracownikiem tamtejszego klubu kibica. Pan, jak wszyscy mieszkańcy Norwegii był bardzo sympatyczny i dobrze mówił w języku dla nas obojga zrozumiałym. Dowiedziałem się że klub kibica jest nawet starszy niż bym się tego spodziewał, gdyż założony został już w 1981 roku, czyli grubo przed przybyciem 20legend do klubu z Old Trafford. Zrzesza on kibiców United z Norwegii, Szwecji oraz Danii a obecnie liczy ponad 35.000 członków. Nie zaprzeczę także, że z dumą przyjąłem fakt, iż jest to największy w Skandynawii klub kibica! Z wcześniejszych doniesień bowiem, słyszałem, że największą popularnością w Norwegii, a w szczególności w Bergen, cieszy się odwieczny rywal United, Liverpool FC. Nie musze zatem opowiadać jak bardzo poczułem się poruszony tym faktem. Ponadto, MUSCSB wydaje, także w formie elektronicznej, czasopismo ukazujące się osiem razy do roku o nazwie „United Supporteren”. Zaskoczeniem było dla mnie też to, że prezydentem MUSCSB jest sam Ryan Giggs i zawiera własną rubrykę w oficjalnym magazynie. Od mojego rozmówcy biło niesamowitą pasją, która udzieliła się także i mnie, a wizyta w siedzibie klubu kibica była dla mnie niesamowitym przeżyciem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam powrócić, a kiedy to zrobię na pewno nie omieszkam odwiedzić MUSCSB.

    Podsumowując, chciałbym odesłać wszystkich zainteresowanych na stronę internetową MUSCSB pod adresem www.united.no. Mimo, że strona jest w języku norweskim, warto ją odwiedzić aby samemu przekonać się jak może taki klub funkcjonować. Od siebie dodam tylko, że wizyta tam jeszcze bardziej zainspirowała mnie do dołączenia do MUSC w Polsce i już z niecierpliwością czekam na kolejną rundę rekrutacyjną.

    kibice, kibicowanie, Manchester United,


    Copyright © 2008 Redlog.pl Manchester United - blog fanĂłw. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do uĹźytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na ktĂłrą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania.

    Podobne wpisy: